Monopol dobry na wszystko?
Od początków polskiej transformacji minie w tym roku 25 lat. Na szczęście coraz mniej jest tych sfer gospodarki, w których wyczuwa się wpływ państwowych monopoli. Jedną z nich nadal jednak pozostaje rynek usług pocztowych. I związany z nim spór
Z początkiem 2014 r. dobiegła końca era, w której sądy za pomocą Poczty Polskiej doręczały swe pisma (wezwania dla stron i świadków, odpisy wyroków, apelacje i inne dokumenty). Odtąd to Polska Grupa Pocztowa - wspólnie z InPostem oraz Ruchem - będzie realizować dwuletni kontrakt wart blisko pół miliarda złotych. Dodajmy, że jego realizację umożliwiło złożenie oferty aż o 80 milionów tańszej od Poczty Polskiej. Oczywiście PGP nie wygrała przetargu po to, aby przez dwa lata odgrywać filantropa. Najwyraźniej stworzone przez nią konsorcjum uznało, że można na tym zarobić.
Niestety Poczta Polska nie chce się poddać niekorzystnemu werdyktowi rynku i szuka wsparcia w mediach oraz wśród polityków. Większość z nich - dodajmy: ludzi, którzy zazwyczaj mienią się trybunami wolności gospodarczej oraz orędownikami przestrzegania prawa - nawet nie zadała sobie trudu, aby sprawdzić, o co w całej sprawie chodzi. Z definicji część mediów oraz politycy uznali, że Poczta Polska ma rację. Dlaczego? Bo państwowa? Bo jej gremia decyzyjne stanowią zaufani? Bo w razie czego można poszukać tam pracy? Tego nie wiem, ale fakty i opinie prezentowane przez część polityków oraz ekspertów dowodzą jednego: prywatny przedsiębiorca w naszym kraju nie może być niczego pewien. Nie wystarczy, że zgodnie z prawem wygra przetarg. Musi jeszcze zadbać o to, by przypadkiem nie naruszyć odwiecznych praw, interesów czy przywilejów.
Ale to nie wszystko. Poczta Polska, poza wywoływaniem alarmu, nie szczędzi także uwag i zastrzeżeń pod adresem konkurencji. Dowiadujemy się np., że listy nie docierają, że są notorycznie gubione, ulegają zniszczeniu, a w końcu że trzeba je odbierać w kioskach czy sklepach, słowem - w miejscach, w których stanowi to normę w wielu państwach, i to dużo lepiej od Polski rozwiniętych (Wielka Brytania, Szwecja, Holandia).
W takim razie pytam: kiedy z punktów Poczty Polskiej zniknie okienkowy handel mydłem i powidłem? Kiedy nadejdą czasy, w których zanim odbiorę polecony, nie będę musiał wysłuchiwać dysput o wyższości kremu X nad kremem Y? Pytanie kolejne: kiedy z jej punktów znikną wszelkie usługi bankowe, ubezpieczeniowe i inne? Te bowiem, podobnie jak wiele innych produktów, są sprzedawane właśnie w placówkach pocztowych. Dla jasności, osobiście uważam je za znak czasu. Znoszę cierpliwie i ze zrozumieniem, a nawet mogę aprobować, gdyby nie drobny szczegół, że argument łączenia usług pocztowych z innymi Poczta Polska zaczęła wykorzystywać w walce z konkurencją. Pachnie mi to mentalnością Kalego.
Uchybienia, zapewne obecne, w działaniach konkurencji przesłoniły też Poczcie szereg grzechów własnych, by wspomnieć w tym miejscu tygodniowe oczekiwania na listy, paczki, kuriozalnie wysokie ceny, długie kolejki czy też wirtualnych listonoszy, których spotkać jest niemal tak samo trudno jak dzielnicowych. Z każdym tygodniem rośnie jednak skala pretensji Poczty do działań konkurencji. Najwyraźniej zdaniem władz państwowego giganta, ta ostatnia miała odgrywać rolę listka figowego na wolnym rynku usług pocztowych. Nieoczekiwanie, głównie dzięki skostnieniu organizacyjnemu Poczty, konkurencja okazuje się niebywale skuteczna. Poczta, zamiast wyciągać z tego właściwe wnioski i dynamicznie się zmieniać, woli atakować. Zmienia się co prawda, lecz wciąż zbyt wolno. Jeśli tego nie zrozumie, cena będzie bardzo wysoka. Zapłacimy ją (w zasadzie już to robimy) wszyscy, bo jako podatnicy jesteśmy pośrednio właścicielami tej jednoosobowej spółki Skarbu Państwa.
Kolejna sprawa: zarówno Poczta Polska, jak i media publiczne, które relacjonują ów spór, mają tego samego właściciela - są jednoosobowymi spółkami Skarbu Państwa. W dodatku to Poczta Polska SA jest odpowiedzialna za pobór abonamentu radiowo-telewizyjnego. Mówiąc wprost: od jakości jej pracy zależy istnienie niejednego stołka w TVP czy Polskim Radiu. Czy możemy zatem liczyć na ich obiektywizm w relacjonowaniu tego sporu? Miejmy nadzieję...
Na koniec coś optymistycznego. Z medialnego szumu i potoku nie zawsze sensownych wypowiedzi najbardziej do gustu przypadła mi opinia nowego ministra administracji i cyfryzacji, Rafała Trzaskowskiego, który komentując całą sprawę, stwierdził: "Poczta powinna wyciągnąć wnioski z przegrania przetargu na usługi dla sądownictwa i prokuratury, także w kontekście przyspieszenia własnej restrukturyzacji". To zdanie ministra dedykuję wszystkim, którzy ćwierć wieku po upadku komunizmu wierzą w siłę monopolu. Pora wziąć się do roboty, świat ucieka!
@RY1@i02/2014/057/i02.2014.057.00000050b.101.jpg@RY2@
Krzysztof Tenerowicz samorządowiec i przedsiębiorca, wykładowca akademicki. Prezes fundacji Centrum im. Władysława Grabskiego oraz przewodniczący komisji ds. przedsiębiorczości i innowacji sejmiku województwa małopolskiego
Krzysztof Tenerowicz
samorządowiec i przedsiębiorca, wykładowca akademicki. Prezes fundacji Centrum im. Władysława Grabskiego oraz przewodniczący komisji ds. przedsiębiorczości i innowacji sejmiku województwa małopolskiego
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu