Wycinki państwa na piedestale
25-lecie transformacji zostało "ustawione" przez SLD jako 25-lecie ofiar, błędów i kosztów. Były ofiary, błędy i koszty, ale obchodzimy 25-lecie wychodzenia z beznadziejnego systemu komunistycznego i niewpadnięcia w ramy beznadziejnego, znanego nam chociażby z Ukrainy, systemu marazmu postkomunistycznego. Ucieczce od katastrofy, jaką była schyłkowa PRL, towarzyszyły zjawiska bardzo negatywne. Do najgorszych zaliczyłbym podnoszenie egoizmu do rangi cnoty kardynalnej, a solidarności do rangi bajek dla harcerzy. Jednak próba narzucenia nam wizji, w której transformacja była drugą narodową krzywdą po komunizmie, musi zostać zgruchotana. To wizja wariacka i antypolska. Ukazuje budowanie niepodległości i kapitalizmu jako naganną aktywność pod dyktando "obcego kapitału" podjętą w celu wykorzystania Polaków.
Uczciwie powiem, byłem nieufny wobec polityki gospodarczej okresu transformacji, a nawet do "planu Balcerowicza". Uważałem, mając 26 lat, energiczną żonę i dwoje dzieci, że liberalizmu jest w tej polityce za mało, że Polacy są zanadto skrępowani promocją dużych, zagranicznych firm i patrzeniem przez palce na rozrost układów postkomunistycznych. Może chciałem od polskich elit za dużo, może za bardzo ufałem we własne siły. To, co widziałem jako początek drogi do wolnej gospodarki, okazało się etapem największej wolności. Wierzyłem wtedy, że "na razie" mamy wolność dzięki chaosowi i niesprawności państwa, a "potem" będziemy mieli sprawne, skuteczne i wąskie państwo życzliwie trzymające się z boku dających sobie radę obywateli. Dziś wiem, że się nie doczekam. Są wycinki polskiego państwa działające sprawnie, ale nawet te najbardziej ociężałe i te nieufne wobec przedsiębiorczych rodaków (jak powszechnie wiadomo, są oni zazwyczaj aferałami i złodziejami, tylko jeszcze im tego nie udowodniono) będą dzisiaj podnoszone na piedestał. Państwo ma wyrównywać szansę (mam obawy, że w dół), prowadzić wielkie programy społeczne, inwestować, odbierać własność (przecież wie lepiej, co z nią zrobić), edukować i infiltrować. Tak robi nowoczesny świat, tak musi zrobić Poland...
Jest pewną ironią, że sztandar odszkodowań dla ofiar transformacji podnosi akurat partia neokomunistyczna, ale na polskiej prawicy roi się od chętnych, by również nim wymachiwać. "Polska jak Burundi" - wabi nas okładka prawicowej, i to wartościowej prasy ("Do Rzeczy"). Nawet jak coś nam się w końcu uda - na przykład ostatnie 25 lat - musimy na wyścigi przekonywać siebie nawzajem, że sukces jest tylko pozorny, najprawdziwszą prawdą jest klęska. A te umiemy czcić, czczenie zwycięstw jest ponad nasze siły.
@RY1@i02/2014/051/i02.2014.051.00000270a.802.jpg@RY2@
Jan Wróbel dziennikarz i publicysta
Jan Wróbel
dziennikarz i publicysta
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu