Autopromocja
Dziennik Gazeta Prawana logo
Opinie

Pies polski a tożsamość

28 czerwca 2018
Ten tekst przeczytasz w 6 minut

Jedna rzecz mnie zawsze w Polsce wzrusza: psy. W Stanach na przykład psy są głównie labradorami, gwarantującym genetyczną czystość znakiem wodnym. U nas za to psy są do niczego niepodobne. Typ dominujący to matka jamnik, ojciec wilczur, ciotka wycior do butelek. Mają naraz przodozgryz, tyłozgryz i raka na kłapciatym uchu. A ludzie ciągną te maszkary na sznurkach dookoła bloku i od ust sobie odejmują, żeby toto tuczyć.

Psy nasze rodzime są ostatnim bastionem prawdziwego indywidualizmu. Nie mają marki, są no logo. No bo o czym świadczy posiadanie przykrótkiego Azora z uszami w atrofii? Kim jest pan Kubusia, którego psia egzystencja zadaje kłam fizyce Newtona, utrzymując monstrualny tułów na rachitycznych nogach? Nie wiadomo. To dobrze. Z psa polskiego wciąż jeszcze nie można sobie ułożyć wzoru tożsamości konsumpcyjnej.

Bo dzisiaj rozumiemy samych siebie i innych przez zbiór rzeczy, którymi się otaczamy, a każda marka, rasa i wzorek mają wyraźne marketingowe historie, z których możemy sobie ułożyć siebie. Na pewno istnieje już na ciebie przepis. Na przykład: T-shirt ze śmiesznym obrazkiem, w miarę obcisły; okulary w dziwacznych oprawkach, jedyna w swoim rodzaju czapka pleciona w tajemnicy z recyklingowanych szmat przez udredzioną znajomą znajomych i jej kota, iPhone, ekoszampon, niepasteryzowane mleko - i już jesteś warszawskim pseudohipsterem. Krawat z Royal Collection, garnitur z Vistuli, toyota auris i wakacje w Turcji: gratulacje, jest pan korporacyjnym pracownikiem niższego szczebla. Zamienić Vistulę na coś z londyńskiej Savile Row, wyciąć skórki, dorzucić krawat od Hermesa, założyć zegarek Patek Philippe i już jest sobie człowiek finansistą z grubej rury.

Możliwości na targu pod hasłem "Kim jestem?" jest wiele, bo przecież każdy talerz, torebka, książka, napój, perfumy i bar coś dzisiaj o nas mówią, więc budujemy sobie to nasze ja jak model cząsteczki na lekcji chemii, z dostępnych elementów, w dość przewidywalnych połączeniach, zamiast dokonywać samopoznania na modłę przedkapitalistyczną, jak bohaterowie starych baśni, za pomocą doświadczeń i podróży w głąb siebie. Tajemnice duszy się uzewnętrzniły, można duszę wybrać w katalogu.

To, że nie tworzymy już tożsamości w naturalnym procesie, tylko wrastamy w kolejne, gotowe etapy życia poprzez zmianę zbioru towarzyszących nam artykułów, jest produktem ubocznym nowoczesnego marketingu. Marketingu, który zamiast na cechach produktu skupia się na wizji marki, lifestyleowych ambicjach i emocjonalno-społecznych skojarzeniach. Tam, gdzie mamy wybór, nasze pomysły na siebie zostały już wyprodukowane, więc nie pozostaje nic innego, jak tylko skorzystać. Tam, gdzie nie mamy wyboru, bo ogranicza nas zbyt cienki portfel czy potencjalna śmieszność, posłusznie potwierdzamy to, kim jesteśmy, rezygnując z Armaniego na rzecz Vistuli czy Bytomia. Niektórzy nawet nie wiedzą, że ich tożsamość została już dla nich przygotowana (bo przecież wdziali gangsterskie spodnie i złoty łańcuch z czegoś, co wyglądało na własną, nieprzymuszoną wolę). Inni chwytają oferowaną przez rynek duszę z radością (och, jak cudownie, teraz mogę ubierać się w jedwabne bluzki, jeść sushi i biegać, stukając obcasami). Jeszcze inni widzą, że ich bycie w świecie stało się nieznośnie nieoryginalne. Szukają niezagospodarowanych przestrzeni, nowych symboli, definicji niczyich. Ale logo wszystko zagarnia, nie uda im się uciec przed gotową interpretacją.

I tym właśnie ludziom polecam serdecznie: niech wezmą sobie psa. Polskiego psa. Bo o ile wiadomo, że z puszki coca-coli wyleją się wspaniałe chwile z przyjaciółmi i młodość na plaży, o tyle nikt nie ma pojęcia, jaka maszkara wyrośnie z polskiego szczeniaka. Hau.

@RY1@i02/2014/041/i02.2014.041.00000170b.802.jpg@RY2@

WOJTEK GÓRSKI

Karolina Lewestam etyk, Boston University i Uniwersytet Warszawski

Karolina Lewestam

etyk, Boston University i Uniwersytet Warszawski

Dziękujemy za przeczytanie artykułu!
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.