Przed nami przełom na miarę Gutenberga
Polacy są specjalistami w celebrowaniu wszelkiego rodzaju rocznic i jubileuszy. Świętujemy długo i wytrwale, nie szczędząc sił i środków. W roku 2014 także notariat mógłby obchodzić 25. rocznicę wkroczenia rejentów w świat nowoczesnych technologii. Nie będzie z tej okazji żadnej fety, ale warto pokusić się o kilka słów refleksji. Ćwierć wieku temu "Głos Wielkopolski" donosił:
"Notariusze w całym kraju zazdrośnie patrzyli na Kraków, gdzie od kilku miesięcy działa komputer (...). Za kilka tygodni wśród zazdrośników nie będzie poznaniaków, a to z tej przyczyny, że oni sami znaleźli się wśród grona szczęśliwców, którym Ministerstwo Sprawiedliwości przyznało komputer (...). Do jego pamięci zostaną wprowadzone wszystkie akty niezbędne do obsługi notarialnej. W przyszłości planuje się końcówkę komputera zainstalować w biurze geodezji, tak że każda decyzja dotycząca gruntu będzie mogła być natychmiast weryfikowana i korygowana. Nie tylko ułatwi to pracę, ale przyspieszy proces obsługi notarialnej. Byłoby dobrze gdyby podobnym urządzeniem mogliby posługiwać się także prokuratorzy, milicjanci i sędziowie. Skorzystaliby na tym wszyscy".
Nie ma już Państwowych Biur Notarialnych, komputery stały się tak powszechnymi urządzeniami, że trudno sobie bez nich wyobrazić efektywną pracę, a jednak w cytowanych powyżej słowach zawarte jest przesłanie, które pozostaje aktualne do dziś.
Kompleksowa cyfryzacja wymiaru sprawiedliwości i administracji to wyzwanie, z którym nie potrafią sobie poradzić kolejne pokolenia decydentów i urzędników. Myślę o informatyzacji rozumianej jako wykorzystanie technologii do tworzenia, przechowania, udostępniania i przetwarzania danych w postaci cyfrowej. A przecież niezależnie od tego, czy się nam to podoba, czy nie, jesteśmy uczestnikami epokowej zmiany - zmierzchu trwającej od połowy XV wieku epoki druku i papieru. Dotyczy to nie tylko książek i gazet, ale także wszelkich dokumentów. Przed nami przełom na miarę Gutenberga. I trzeba się do niego jak najlepiej przygotować.
Można powiedzieć górnolotnie: brakuje wizjonera, który ciesząc się wsparciem najwyższych ośrodków władzy, ogarnie spojrzeniem całokształt zadań publicznych, wskaże drogę do połączenia systemów i uczynienia ich wielofunkcyjnymi, wskaże drogę do ujednolicenia procedur i ograniczenia biurokracji. Albo mniej wzniośle: tym, czego brakuje najbardziej, jest centralny ośrodek, który koordynowałby działania podejmowane przez poszczególne jednostki. Wydawało się, że taką funkcję będzie pełniło działające od 2011 r. Ministerstwo Administracji i Cyfryzacji. Jednakże, do tej pory, przynajmniej z punktu widzenia notariatu jako elementu prewencyjnego wymiaru sprawiedliwości, nie powstała żadna całościowa wizja, strategia czy plan, który pomógłby skoordynować działania poszczególnych instytucji chociażby w zakresie obrotu składnikami majątkowymi i ich dziedziczeniem.
Obecne działania informatyzacyjne są po prostu chaotyczne i przypadkowe. Dla przykładu: istnieją i funkcjonują niezależnie od siebie dwa rejestry nieruchomości - ewidencja gruntów i budynków (EGiB) oraz księgi wieczyste - a zawarte w nich dane nie zawsze są kompatybilne. Dane z ewidencji gruntów w zakresie oznaczenia nieruchomości mają pierwszeństwo przed danymi z działu I księgi wieczystej. Co to oznacza? Po prostu tyle, że rękojmia wiary publicznej księgi wieczystej, która jest najważniejszą cechą księgi wieczystej, de facto nie istnieje, ponieważ wskazany wyżej dualizm systemu rejestracji nieruchomości oznacza, że dział IO księgi wieczystej nie jest nią objęty. A zatem możemy powiedzieć: "Obywatelu, masz gwarancję, że jesteś właścicielem. Niestety, nie wiemy czego". Brak kompatybilności powoduje, że ustawodawca zaprojektował budowę trzeciego (!) systemu: zintegrowanego systemu informacji o nieruchomościach (ZSIN), który między innymi ma zapewnić synchronizację i wymianę danych pomiędzy EGiB a księgami wieczystymi. To mnożenie bytów nie wydaje się dobrym rozwiązaniem, jeżeli faktycznie dążymy do ograniczenia biurokracji, odciążenia sądów oraz racjonalizacji wydatkowania środków publicznych. Co jest zatem receptą na rozwiązanie opisanego problemu? - prosta rozbudowa działu IO księgi wieczystej i zamieszczenie w nim danych zawartych obecnie w ewidencji gruntów i budynków. Analogicznie należy ocenić niezależne istnienie Krajowego Rejestru Sądowego oraz Ewidencji i Informacji o Działalności Gospodarczej i tworzenia trzeciego systemu w postaci Centralnego Rejestru Upadłości.
Obecne działania informatyzacyjne są po prostu chaotyczne i przypadkowe
@RY1@i02/2014/031/i02.2014.031.183001000.803.jpg@RY2@
Tomasz Janik prezes Krajowej Rady Notarialnej
Tomasz Janik
prezes Krajowej Rady Notarialnej
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu