Polepieni
Jeden jest uczynny, a drugi jest gburem. Jeden lubi z rodziną, drugi woli z wędką przy przeręblu. Jeden ma wstyd, a drugi wstydu nie ma. Nadzieja, że ludzie mają jakiś charakter, trzyma nasze życie społeczne w tak zwanej kupie. Jak inaczej mieć przyjaciół? Musimy wiedzieć, że Baśka to zawsze histeryzuje, Kaśka to oaza spokoju, a Kacprowi lepiej nie mówić, że żona go zdradza z policjantem, bo narwany, pójdzie dać mu w mordę po pijaku i dostanie mandat. Jak pisać opowieści i czytać książki? Gdyby Harry nie był odważny, Hermiona mądra, a Ron wierny, lecz zazdrosny, cała ta historia z Voldemortem (wrednym i złym do szpiku) nie czytałaby się najlepiej (pozbawiony spójnych cech charakteru Harry na stronie 3 przeszedłby na ciemną stronę mocy, a potem wróciłby na jasną, ale tylko po to, żeby przystać do cyrku - a potem, kto wie, może zabiłby słonia i go zjadł).
Charakter zapewnia więc ciągłość. Dawniej to słowo miało wydźwięk nawet bardziej normatywny. Nie oznaczało po prostu bycia jakimś; było raczej pochwałą. Ten, kto miał charakter, był człowiekiem dojrzałym, o jasnych priorytetach; nawykowo działał sensownie i rozsądnie, w sposób odpowiedni do okoliczności. Fajnie mieć charakter i fajnie, jak mają go ci, którzy nas otaczają. Największą tego zaletą jest jaka taka przewidywalność tego, co się dookoła dzieje. Dzisiaj jednak, drodzy państwo, obserwujemy (tu proszę o werble) całkowitą zapaść charakteru.
Jak to? Ano tak. Charakter nie powstaje w próżni. Kształtuje się go w procesie socjalizacji, wobec otaczających nas norm społecznych, dzięki ludziom, których mamy szansę naśladować. Tworzą go doświadczenia z innymi, mikrokary i mikronagrody, jakie dostajemy, gdy próbujemy swoich sił w działaniu. Tu ktoś uniesie brew ze zdziwienia, tu ktoś się pogardliwie zaśmieje, tu nas poklepią po plecach - i już wiemy, co świat ceni, a co odrzuca. Wtapiamy się w te oczekiwania, jedni lepiej, drudzy gorzej i już jesteśmy jacyś.
Problem pojawia się wtedy, gdy świat tę samą rzecz raz ceni, a raz odrzuca- bo jak tu wtedy być jakimś? Taki mamy problem dziś, kiedy życie zostało podzielone na kawałki i w każdym z tych kawałków trzeba być kimś innym. Największa przepaść oczekiwań istnieje między kawałkiem życia pod tytułem "praca" a kawałkiem pod tytułem "dom".
W pracy chwalimy ludzi za bycie "twardym", profesjonalnym, bezlitosnym, zorientowanym na cel. W kwestiach kariery trzeba być poważnym i myśleć o przyszłości. Tu związki międzyludzkie mają charakter transakcyjny. Docenia się raczej wyniki niż styl. Za to po przekroczeniu progu domu mamy być empatyczni, emocjonalni, zorientowani na proces. Mamy myśleć o chwili, być ze sobą, słuchać się nawzajem. Szukać intymności, szczerości i prawdy. Między dziewiątą rano a osiemnastą trzeba być osobą numer jeden; te pozostałe kilka godzin wieczornych domaga się zupełnie innej osoby numer dwa. Te dwie osoby prawie się nie znają. Gdy czas jednej z nich nadchodzi, druga domaga się uwagi, forsuje swoje nawyki i swoje wartości; koniec końców żadna z nich nie jest sobą w pełni. Jak to pięknie śpiewał kiedyś Kazik, życie nasze murem podzielone.
Podzielenie życia na boksy jest źródłem jednego z największych wewnętrznych konfliktów naszych czasów. Pocięci na fragmenty, o różnych aspiracjach, niespójnych dążeniach i sprzecznych nawykach przestajemy być jednolici. Jak to naprawić? Nie wiem. Wiem tylko, że nikt o mnie nie napisze dobrej historii.
@RY1@i02/2014/026/i02.2014.026.00000170b.802.jpg@RY2@
WOJTEK GÓRSKI
Karolina Lewestam etyk, Boston University i Uniwersytet Warszawski
Karolina Lewestam
etyk, Boston University i Uniwersytet Warszawski
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu