Dziennik Gazeta Prawana logo

Po co lupa w trybunale

29 czerwca 2018

Rzadko mam okazję przysłuchiwać się rozprawom Trybunału Konstytucyjnego. Ostatnio jednak taka się zdarzyła. Jak zwykle byłem pod wrażeniem mądrości i elokwencji stróżów naszej konstytucji. Trudno jednak było oprzeć się wrażeniu, że drobiazgowo analizując każdy z przepisów, rozbijając go na cząstki elementarne i oglądając po kilka razy z każdej strony, tracą z pola widzenia to, co najważniejsze.

Sprawa dotyczyła opłaty sądowej za skargę od wyroku Krajowej Izby Odwoławczej w sprawach przetargowych. Wynosi ona 5 proc. wartości zamówienia. Czyli mamy opłatę stosunkową, podobną jak w sprawach cywilnych. Jest jednak pewna zasadnicza różnica. Otóż w tych ostatnich górną granicą jest 100 tys. zł. W przypadku sporów przetargowych maksymalna kwota wynosi aż 5 mln zł. Dla mnie, patrzącego z boku dziennikarza, tak absurdalnie duże pieniądze w sposób oczywisty zamykają przedsiębiorcom drogę do sądu.

Tak też uznały dwie firmy, którym sąd odmówił przyjęcia skargi, gdyż nie uiściły wymaganej opłaty. Dlatego zaskarżyły kuriozalny przepis do Trybunału Konstytucyjnego. Byłem w stanie założyć się o duże pieniądze, że wyrok może być tylko jeden, a wykonawcy wreszcie odzyskają prawo do drugiej instancji.

Trybunał sprowadził mnie na ziemię. Sędziowie najpierw dostrzegli "dwuzakresowość przepisu", następnie rozbili go na dwie osobne normy, jedną dotyczącą opłaty stosunkowej, a drugą maksymalnej jej kwoty. Po czym postępowanie dotyczące tej drugiej umorzyli, bo żadna z firm nie dotarła do górnego progu. Jedna co prawda miała wpłacić ponad milion zł, ale to przecież wciąż nie 5 mln zł.

Nie jestem konstytucjonalistą. Wiem za to, po co konstytucja została uchwalona m.in. po to, by każdemu zagwarantować prawo do sądu. A czy można o nim mówić, gdy wpierw trzeba zapłacić 5 mln zł? Tak sobie myślę, że czasem warto odłożyć lupę i zamiast przyglądać się przepisom z bardzo bliska, pozwolić sobie na szersze spojrzenie.

@RY1@i02/2014/011/i02.2014.011.183000800.802.jpg@RY2@

Sławomir Wikariak dziennikarz działu prawo

Sławomir Wikariak

dziennikarz działu prawo

Dziękujemy za przeczytanie artykułu!
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.