Ministerialny kaprys
Nieustający bałagan wokół ustawy śmieciowej jest dobitnym - choć niejedynym - przykładem jakości stanowionego w Polsce prawa. Ledwie jakieś wchodzi, już je trzeba poprawiać. Co z wielkim zapałem czynią rosnące nieustannie armie urzędników. A jak się nie zmienia prawa, to się pisze rozporządzenia. Jedno debilniejsze od drugiego. Najnowszy pomysł urzędników resortu środowiska: ustalili limit i teraz jedną trzecią odpadów pochodzących z gospodarstw domowych mają stanowić opakowania. I już. Wszyscy się zrzucimy na ten ministerialny kaprys, bo ceny niechybnie pójdą w górę. Firmy będą dokupywały na wolnym rynku np. palety, żeby dać radę z opakowaniami drewnianymi. Albo papierowe torebki od producentów (bo gazeta, choć niektórzy wciąż owijają w nią śledzie, za opakowanie się nie liczy). I jeszcze złom. Eh, ale będzie się kręcił interes. Dałabym spokój narzekaniom, gdybym miała pewność, że to wytwórcy opakowań się zrzucili na łapówkę dla wymyślaczy. Niestety, jestem pewna, że to tylko głupota i niekompetencja. Bo urzędnicy z góry wiedzą, ile mamy wyrzucać opakowań do śmieci.
Skorzystaj z promocyjnej subskrypcji
już od 9,90 zł za pierwszy miesiąc.
Zyskaj dostęp do treści.
Możesz anulować w dowolnym momencie.
Skorzystaj z promocyjnej subskrypcji
już od 9,90 zł za pierwszy miesiąc.
Zyskaj dostęp do treści.
Możesz anulować w dowolnym momencie.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.