Statystyka i mit
Lubimy o sobie myśleć, że jesteśmy społeczeństwem przedsiębiorczym. Na dowód przywołujemy czasy, w których nic nie działało jak należy - od gospodarki ignorującej prawa makroekonomii po najdrobniejsze przejawy codziennego jej (nie)funkcjonowania z oczekiwaniem na hydraulika tygodniami i corocznymi dramatami braku sznurka do snopowiązałek. Mimo wszystko - mówimy - jakoś przeżyliśmy i każdy Polak jakoś sobie radził. A potem się dopiero działo! Pierwsze symptomy zmiany (jak dozwolenie działania tzw. firm polonijnych; ktoś je jeszcze pamięta?), rozwój najmniejszych firm i całkiem sporych interesów robionych przez niewielkie w porównaniu z socjalistycznymi molochami przedsiębiorstwa prywatne...
Kolejny dowód, po który sięgamy, gdy tylko ktoś w nas wątpi, to Polacy za granicą. Spójrzmy tylko, jak oni pracują! Jak potrafią zrobić coś z niczego! Toż taki Francuz albo inny Anglik już dawno załamałby ręce, a polski fachowiec pokombinuje, znajdzie zamiennik za niedostarczony towar, deszczu się nie ulęknie i skończy na czas!
Taką mamy naszą współczesną mitologię. Ciekawą, bo bardzo świeżutką. Jeśli ktoś jeszcze pamięta lekturę "Nad Niemnem" albo i "Lalki", to wie, że przedsiębiorczości się u nas nie ceniło. Co innego romantyczna szarża, ale tak po prostu pracować i zdobywać dla siebie (i dla swoich) środki do życia i te kawałki wolności w czasach niewoli (bycie na swoim) - za to opinia publiczna nie wynagradzała sławą i chwałą.
Więc jak to jest z tą polską przedsiębiorczością? Jest prawdą czy mitem?
Statystyka. Ona powinna odpowiedzieć. Jedną z odpowiedzi cytują regularnie wszystkie media: tak, Polska stoi małą przedsiębiorczością. Liczba zarejestrowanych firm, dwie trzecie ogólnej liczby miejsc pracy w Polsce, prawie połowa PKB wypracowywana przez firmy z interesującego nas w rankingu Skrzydła Biznesu przedziału (przy czym firmą nazywamy również jednoosobowe działalności gospodarcze i trzeba uczciwie powiedzieć, że część z nich firmami jest tylko po to, by odliczyć trochę kosztów i nie odprowadzić czegoś do Skarbu Państwa). Odpowiedź druga, mniej napawająca dumą: z danych Eurostatu wynika, że te najmniejsze nie mogą wpadać w zachwyt nad samymi sobą, bo produktywność ich pracowników jest cztery razy niższa niż w firmach dużych. Co to oznacza łącznie? Że radzimy sobie, jak możemy, ale trzeba przemyśleć strategie. Nie poprzestawać na przetrwaniu. Sięgać po nowe rynki, rozwijać technologie, choćby na swoją niewielką skalę. I takich przedsiębiorców, którzy to potrafią, nagradzamy Skrzydłami Biznesu.
@RY1@i02/2015/215/i02.2015.215.200000100.802.jpg@RY2@
Maciej Weryński
redaktor prowadzący
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu