Ja, pieniacz
Nikt chętnie nie przyznaje się do porażki, zwłaszcza publicznie. Nie jestem wyjątkiem. Ale to pouczająca klęska, dlatego się nią podzielę. Pozwałam Andrzeja Seremeta do WSA w Warszawie (sygn. akt II SAB/Wa 1135/14). Zaczęło się od mojego wniosku o udostępnienie wyroku prokuratorskiej dyscyplinarki. O sprawie mówiła cała Polska na przełomie 2013 i 2014 r. Nieoczekiwanie sąd koleżeński uniewinnił białostockiego prokuratora, który odmówił wszczęcia śledztwa w sprawie swastyki, bo w Azji jest ona symbolem szczęścia. Prokurator generalny, komentując tę decyzję w "Gazecie Wyborczej", przypominał, że niezależność prokuratora to nie niezależność od rozumu. Stanowisko stracił szef białostockiego śledczego. Ale sam autor kontrowersyjnej odmowy został w postępowaniu dyscyplinarnym uniewinniony. Do dziś nie wiemy dlaczego. W przeciwieństwie do sędziów, notariuszy, adwokatów i radców prawnych - dyscyplinarki śledczych są owiane tajemnicą.
Skorzystaj z promocyjnej subskrypcji
już od 9,90 zł za pierwszy miesiąc.
Zyskaj dostęp do treści.
Możesz anulować w dowolnym momencie.
Skorzystaj z promocyjnej subskrypcji
już od 9,90 zł za pierwszy miesiąc.
Zyskaj dostęp do treści.
Możesz anulować w dowolnym momencie.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.