Autopromocja
Dziennik Gazeta Prawana logo
Opinie

E-oszuści jak kieszonkowcy

27 czerwca 2018
Ten tekst przeczytasz w 1 minutę

Oszuści naciągający internautów to profesjonaliści, którzy potrafią czytać ze zrozumieniem, a ich ofiary często nie. Słynny serwis Pobieraczek oszukujący użytkowników to przedszkole, teraz metody naciągania stają się wyrafinowane. E-oszuści uważnie czytają i interpretują wszelkie badania dowodzące stosunkowo niskich umiejętności polskich internautów. To stąd - mimo ostrzeżeń - nadal wielu ludzi nabiera się na serwisy żądające opłat, ukryte sprytnie regulaminy z cennikiem czy "łańcuszki szczęścia" w serwisach społecznościowych.

Światełko ostrzegawcze powinno się nam włączać zawsze, gdy coś jest bajecznie tanie. Jeszcze długo świat online będzie rajem dla oszustów, którzy chętnie sięgną do naszych kieszeni. Jak z kieszonkowcami, którzy działają w tłumie, tak oni wietrzą łatwy zysk wszędzie tam, gdzie internautów przyciąga nadzwyczajna oferta. Bo to oni tworzą "tłum", czyli taką "wyjątkową" ofertę, a potem liczą zyski i naiwnych. Nie da się za wiele z tym zrobić, bo jeśli jakaś metoda naciągania zostanie wyeliminowana, zaraz pojawi się nowa, jeszcze perfidniejsza. A takie serwisy są często zarejestrowane za granicą i odzyskanie pieniędzy jest nierealne.

Co pozostaje internautom? Nie wierzyć w okazje, omijać serwisy transakcyjne, w których nie sposób znaleźć regulaminu, opuszczać strony żądające od nas dziwnych danych, preautoryzacji i wszelkich płatności w sposób daleko odbiegający od logiki.

@RY1@i02/2015/061/i02.2015.061.000000200.802.jpg@RY2@

Paweł Nowacki

zastępca redaktor naczelnej

Dziękujemy za przeczytanie artykułu!
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.