Dziennik Gazeta Prawana logo

To nie jest Legionowo

1 lipca 2018

W związku z publikacją w weekendowym wydaniu DGP (55/2015) artykułu "Legionowo, miasto podzielone" chciałabym, w imieniu władz miasta i oburzonych mieszkańców, wyrazić sprzeciw wobec przedstawionemu w tekście wizerunkowi Legionowa.

Pani Mira Suchodolska, notabene mieszkanka naszego miasta, której nikt zapewne nie zmusza, aby w tak paskudnym (jej zdaniem) Legionowie mieszkała, opisuje Legionowo jako miasto brzydkie, nieznane reszcie Polski (zapominając o Euro 2012, znanym w całym kraju Centrum Szkolenia Policji, fabryce namiotów Aviotex), podwarszawską sypialnię ssącą nieudolnie stolicznego cyca (cokolwiek to znaczy, nie otrzymujemy odpowiedzi, dlaczego ssiemy tego cyca nieudolnie). Rozumiem, że założeniem autorki było to, by tekst zszokował czytelnika, ale jedynie wywołał burzę protestów wśród naszych mieszkańców, którzy czują się obrażeni, zniesmaczeni i nie zgadzają się, aby tak poważna gazeta zniekształcała obraz miasta, w którym żyją.

Autorka pisze, że prezentuje "zdanie legionowian" - nie pisze jednak, że jest to garstka mieszkańców. Miasto zaprezentowane w reportażu to podzielone na kwartały getto, w którym strach wyjść na ulicę, pełne bezrobotnych, wykluczonych społecznie, gdzie adres nie tylko wyznacza status społeczny, ale także ten niewłaściwy - przekreśla szanse na resztę życia. Kozłówka i osiedla to slumsy, gdzie strach się zapuszczać.

To bzdura. Jak w każdym mieście, tak i w Legionowie znajdują się mieszkania socjalne, komunalne - ale nie ma getta. Przywoływana w tekście Kozłówka to miejsce, w którym w ostatnich latach zainwestowano miliony, zarówno na remonty zabytkowych budynków starych koszarów, jak i budowę nowych bloków, w których kwaterowani są mieszkańcy Legionowa - może ci mniej zaradni, bardziej potrzebujący, ale jednak regularnie opłacający czynsz, dbający o swoje mieszkania. Kozłówka ma swój klub, świetlicę, nowoczesny plac zabaw, ogrodzone boisko ze sztuczną nawierzchnią. Nie jest także "odcięta" od reszty miasta - przedostanie się do centrum bezpiecznym i w pełni zautomatyzowanym przejściem zajmuje zaledwie kilka minut, nieopodal znajdują się dwa przejazdy kolejowe.

Nie jest prawdą, że tory dzielą miasto na cztery części, przez co nie jest ono jednym organizmem - co prawda tory przechodzą przez środek Legionowa (dzięki torom Legionowo powstało i się rozwinęło), ale dwa bezkolizyjne i dwa zwykłe przejazdy kolejowe umożliwiają bezproblemowe przedostawanie się z jednej strony na drugą. Korki, jak w każdym większym mieście, są na wiadukcie, w jedną stronę i tylko po południu.

Ulica marszałka Piłsudskiego to nie główna arteria, lecz jedna z wielu ulic w centrum - arteriami można nazwać Warszawską, Sobieskiego i kilka innych ulic. Stado Biedronek to cztery sklepy w prawie 55-tysięcznym mieście, a lokalny handel ma się dobrze - zarówno na tętniącym życiem targowisku miejskim, jak i w lokalnych sklepach. Co prawda amfiteatr znajdujący się na wojskowym terenie został zlikwidowany, gdyż działkę wykupił inwestor marketu, ale w zamian mieszkańcy osiedla otrzymali park. Autorka pyta, czy dworzec w końcu powstanie? Dworzec stoi, czekając na wybór nowego wykonawcy, który go dokończy. A wybudowała go nie kolej, lecz miasto - dla wygody podróżnych, wraz z parkingiem wielopoziomowym oraz "wewnętrzną obwodnicą".

Według autorki w Legionowie "niebezpiecznie być młodym, zwłaszcza młodym mężczyzną" - statystyki policyjne nie pokazują, żeby w Legionowie było niebezpiecznie. Co więcej - przeprowadzone w minionych latach badanie społeczne pokazało, że blisko 95 proc. mieszkańców czuje się tu bezpiecznie. Skąd zatem taka teza?

Nie wspomnę już o tym, że dwudniowe zamieszki pod komendą opisane zostały niezgodnie z prawdą: "było może 200 osób, dymili przez dwie godziny, ofiarą padła jedna szyba, nie została całkiem wybita" (...) Policja na grupkę protestujących wysyła "białe kaski". Czy pani redaktor tam była? Pod komendą w dwa kolejne dni zgromadziło się po kilkaset osób, oprócz wybitej szyby uszkodzono 6 radiowozów, zniszczono kaski, tarcze, elewację, kostkę chodnikową, rannych zostało dziewięciu policjantów, jeden z nich ma złamaną rękę.

Obraz Legionowa przedstawiony w artykule jest nieprawdziwy, niesprawiedliwy i krzywdzący dla naszych mieszkańców. Utożsamiają się oni z miastem, które w dużej mierze sami wybrali jako swoje miejsce na świecie. Uważają, że może nie jest ono idealne, ale na pewno przyjazne, spokojne, bezpieczne. Oburzeni piszą na forach, dzwonią do urzędu, żądając sprostowania i przeprosin ze strony redakcji. A ja proszę o rozwagę przed opublikowaniem kolejnego tak niesprawiedliwego i pełnego kłamstw tekstu - szkodzi on nie tylko wizerunkowi miasta, lecz także wiarygodności DGP.

Założeniem autorki było to, by tekst zszokował czytelnika, ale jedynie wywołał burzę protestów wśród naszych mieszkańców, którzy czują się obrażeni i zniesmaczeni

@RY1@i02/2015/060/i02.2015.060.00000120a.802.jpg@RY2@

mat. prasowe

Tamara Mytkowska

rzecznik prasowy Urzędu Miasta Legionowo

Dziękujemy za przeczytanie artykułu!
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.