Naprawiamy błędy
Rząd ma dwa scenariusze na obniżki OC
Samorządy nie są bierne. Są na inwestycyjnej huśtawce
Dziś dobra wiadomość dla wszystkich kierowców. Partia rządząca wie, jak zaradzić drastycznym podwyżkom stawki OC. Piszemy o tym w części Firma i prawo. Jak się dowiedzieliśmy, scenariusze są dwa i będą analizowane 12 grudnia przez parlamentarny zespół na rzecz wspierania przedsiębiorczości i patriotyzmu ekonomicznego. Ale my już dziś poddaliśmy je ocenie. Prawnej - bo choć cel jest słuszny (ceny polis OC wzrosły od początku roku o 40 proc. i PiS chce pomóc poszkodowanym kierowcom), to proponowane rozwiązania są kontrowersyjne.
Czy można bowiem przejść obojętnie obok koncepcji, która zakłada wymuszenie na państwowym gigancie, jakim jest PZU, obniżenie stawek OC? Zapewne efekt domina zostałby osiągnięty, bo rynek chcąc zawalczyć o klienta, musiałby dostosować swoje opłaty do zaproponowanego poziomu. Kierowcy będą zadowoleni, tylko... co z prawami mniejszościowych akcjonariuszy? Czy w PZU, podobnie jak PGNiG, a może i w PGE zostaną zdominowane przez interes... no właśnie, kogo: państwa, obywateli czy rządzących?
Jest też druga koncepcja. Co prawda budzi wątpliwości konstytucyjne, ale ci, których prawa byłyby złamane, dają na nią - przynajmniej wstępnie - zielone światło. O co chodzi? O wprowadzenie maksymalnych stawek OC. To rozwiązanie na pewno ustabilizuje rynek, ale z kolei nie zapewni spadku cen. Jedyne co, to nie będzie dalszych drastycznych podwyżek. Polska Izba Ubezpieczeń pomysłu nie przekreśla, ale już widać, że chce ugrać na nim swój interes.
Jak będzie, zobaczymy. Ważne jednak, by z rozwiązaniem problemu nie zwlekać i nie chodzi o to, by teraz za wszelką cenę próbować udowadniać ubezpieczycielom zmowę cenową (premier Beata Szydło wystąpiła w tej sprawie do UOKiK). Zresztą wydaje się to dość karkołomne, zważywszy na fakt, że za podwyżką opłat stoi KNF...Ubezpieczyciele zastosowali się przecież do stanowiska nadzoru. Mniejsza o to. Dziś problem mają kierowcy. Wielu już rozważa, czy nie jeździć bez OC. Jednak do wyobraźni powinna im przemówić kwota 1,8 mln zł. To rekordowa stawka, jakiej Ubezpieczeniowy Fundusz Gwarancyjny domaga się od właściciela nieubezpieczonego pojazdu.
A zmieniając temat na samorządowy. Czy rzeczywiście jest tak, jak twierdzi rząd, że PKB spada, bo samorządy nie inwestują jak wcześniej? A może opóźnienia to - jak twierdzą z kolei samorządy - wina rządu? To, gdzie leży prawda, pokazuje przeprowadzona przez nas kompleksowa analiza. Ale jeśli chodzi o 2017 rok, zanosi się na wzrost, choć są miejsca, gdzie inwestycje spadną o 20 proc. Ale są i takie, gdzie wzrosną o 300.
@RY1@i02/2016/233/i02.2016.233.18300010a.801.jpg@RY2@
Marta Gadomska
redaktor naczelna Tygodnika Gazeta Prawna
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu