Terapia dla szpitali
Samorządowcy: nie można różnicować pacjentów. Rząd: zmiany są potrzebne, a różnice są i dziś
Teraz nie tylko Narodowy Fundusz Zdrowia, lecz także samorządy będą finansować świadczenia opieki zdrowotnej. Stanie się tak za sprawą zmienionej ustawy o działalności leczniczej, gdy np. placówka medyczna wyczerpie limity z kontraktu z NFZ. Emocje sięgają zenitu, bo na to - jak wszyscy wiemy - potrzeba pieniędzy, a tych samorządy nie mają, a od rządu nie dostaną. Co prawda finansowanie dodatkowych świadczeń to nie obowiązek. Samorządy mogą, ale nie muszą tego robić. Ale jeśli jedne znajdą na to środki, a drugie nie, to w jednej części Polski ze służbą zdrowia będzie lepiej, a w innej gorzej.
Czy rysuje się zdrowotna Polska A i Polska B, a w zasadzie, jak podkreślają samorządowcy, pacjenci kategorii A i B? Jeśli tak, to ci gorsi będą mieć alternatywę: zacisnąć zęby i płacić prywatnie albo... przemeldować się tam, gdzie jest lepiej. Migrujemy już za pracą i wyższymi zarobkami. Co za różnica, możemy też migrować za dostępem do lekarza. Mam nadzieję, że wyczuwacie państwo mój sarkazm.
W konstytucji zapisano, że dostęp do służby zdrowia ma być równy dla wszystkich. Wynika z niej też, że zmiany w zakresie zadań i kompetencji jednostek samorządu terytorialnego następują wraz z odpowiednimi zmianami w podziale dochodów publicznych. Samorządowcy podnoszą, że opisywana zmiana nie gwarantuje ani jednego, ani drugiego. Jest zatem niekonstytucyjna, nad czym w sierpniu ma debatować Konwent Marszałków Województw RP. Jednak resort zdrowia zarzuty odpiera, bo przecież już dziś nie we wszystkich regionach kraju dostęp do leczenia jest identyczny. Nie wszędzie są specjalistyczne szpitale. Poza tym już dziś wiele samorządów realizuje swoje programy zdrowotne, a nikt nie mówi o nierówności ani nie ma migracji z tego powodu.
Rzeczywiście wyraźny podział na Polskę A i B jest i teraz. Jedne powiaty zamykają oddziały szpitalne, a drugie otwierają nowe. W jednych na lekarza rodzinnego jest tysiąc pacjentów, a w innych grubo ponad trzy tysiące. Czy jest się zatem czego bać?
Dziś wydatki na świadczenia zdrowotne pokrywane są ze składki zdrowotnej, a dysponentem jest NFZ. Teraz wprowadzamy nowy podmiot w postaci jednostki samorządu terytorialnego. Jeśli to początek reformy, która zakłada likwidację tego pierwszego, to kto go wtedy zastąpi? Ten drugi? Raczej nie, bo choć jest pomysł, by leczenie finansować z budżetu państwa, to fizycznie mieliby za nie płacić wojewodowie. Mimo że część samorządów postulowała, by było to w gestii marszałków.
@RY1@i02/2016/141/i02.2016.141.18300010a.801.jpg@RY2@
Marta Gadomska
redaktor naczelna Tygodnika Gazeta Prawna
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu