Autopromocja
Dziennik Gazeta Prawana logo
Opinie

Urojony VAT, czyli podatnik w krainie czarów

27 czerwca 2018
Ten tekst przeczytasz w 4 minuty

Dawno temu znakomity bajkopisarz Hans Christian Andersen antycypował współczesną rzeczywistość podatkową. Zły czarownik stworzył lustro, w którym wszystko, co piękne, jawiło się jako szpetne, a wszystko, co szpetne, było jeszcze bardziej wykrzywione.

Niewątpliwym sukcesem medialnym fiskusa jest stworzenie złudnej wizji zbiorowego oszusta, który ukradł budżetowi pieniądze liczone w miliardach. O jakie konkretnie kwoty chodzi, dokładnie nie wiadomo. Raz fiskus podaje, że jest to kilka miliardów w skali roku, innym razem kilkadziesiąt. Ale nie trzeba się dziwić. Rozrzut musi być ogromny, gdy metodologia szwankuje. Ile by było, prawie wszystko stanowią kwoty wirtualne, a myślenie fiskusa jest życzeniowe. Za antropologiem Ludwikiem Stommą można śmiało powtórzyć: czyste chciejstwo polityczne.

Gwoli sprawiedliwości chciejstwo nie jest przypadłością tylko polskiego fiskusa. Przykładowo według danych czeskiej administracji swego czasu na tamtejszym rynku paliw funkcjonowało ok. 2000 podmiotów zajmujących się pośrednictwem. Kontrole wyeliminowały większość i obecnie handlem paliwami trudni się ok. 200 podmiotów. Niewątpliwie rynek nie był wolny od oszustów. Ale powiedzmy szczerze: jeżeli się okazało, że w sąsiednim kraju co najmniej 90 proc. stanowili oszuści, to był to ,,dziki kraj, a przecież nie takie przyjmowano do Unii Europejskiej...

W jaki sposób fiskus bez pardonu eliminuje z rynku wszystko, co się rusza, z wyjątkiem kilku quasi-monopolistów i ich koncesjonowanej klienteli? Bez krępacji wykorzystuje efekt zaczarowanego lustra. Gdy zdrowym okiem patrzymy na ustawową definicję np. dostawy, to widzimy, że jest to pojęcie nadzwyczaj elastyczne. W świetle ustawy wystarczy, że jeżeli w jakkolwiek sposób i z jakiegokolwiek powodu podatnik nabył prawo do rozporządzania towarem jak właściciel, to miała miejsce dostawa. Podobnie ma się rzecz, jeśli idzie o rozumienie pojęć podatnika czy działalności gospodarczej. Wszystkie, jako że wynikają z definicji legalnej, mają charakter obiektywny i należy je rozumieć szeroko. Do znudzenia konsekwentnie powtarza to Trybunał Sprawiedliwości Unii Europejskiej w każdym kolejnym wyroku.

Jednak fiskusowi szkiełko z rozbitego lustra wpadło do oka i wykrzywiło widzenie. Efektem jest problem percepcji. Na obrazku linie poziome są równoległe, ale na pierwszy rzut oka wydają się być pod skosem. Na tym polega złudzenie. Zmysły zawodzą, gdy nie szanuje się definicji z ustawy. Zdaniem historyka Nialla Fergusona bardzo łatwo wpaść w pułapkę, jaką jest ,,efekt stronniczej akceptacji dowodów.

Oto garść z życia wziętych przykładów widzenia oderwanego od ustawy. Zarzuty czyniono z tego że: dostawca ,,pił i ćpał", że organ nie odnalazł nabywcy ,,w czeskiej wersji wyszukiwarki Google", że dostawca ,,miał pakistańskie pochodzenie i mówił po angielsku", że faktura była wystawiono w języku angielskim, a przelewy dokonywano za granicę (dla równowagi kiedy indziej postawiono podatnikowi zarzut, że faktura była po polsku, a przelew został wykonany za pośrednictwem polskich banków), że podatnik ,,zawsze kupował samochody zarejestrowane w Polsce, zamiast jechać do Niemiec, by osobiście tam je kupić. Ogłaszam konkurs z nagrodami. Która z ww. okoliczności pasuje np. do ustawowej definicji dostawy? Przykro mi, ale zwycięzcy nie będzie, a nagrody głównej w postaci wycieczki dokoła kolumnady gmachu Sądu Najwyższego, połączonej z recytacją wyrytych tam sentencji prawniczych, nikt nie zdobędzie.

Na podstawie takich okoliczności, jak te przytoczone wyżej, wymienione organy w całej Polsce patologicznie twierdzą, że podatnik o oszustwie wiedział. A skoro wiedział, to nie było dostawy. Jak nie było dostawy, to doktryna orzecznicza dobrej wiary nie ma zastosowania. Błędne koło się zamyka. Trybunał Sprawiedliwości może sobie orzekać co chce, w Polsce to i tak nie zadziała. Przynajmniej w fazie postępowania przed organami podatkowymi.

@RY1@i02/2016/112/i02.2016.112.071000200.802.jpg@RY2@

Marek Bytof

partner, doradca podatkowy w Taxways sp. z o.o.

Dziękujemy za przeczytanie artykułu!
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.