Przedsiębiorcze matki nadal mają sposób na zasiłki...
Ostróda to wyjątek. Urzędnicy wciąż nie odpowiadają za błędy...
Życie nie znosi próżni. Nowelizacja ustawy zasiłkowej odbierająca wysokie świadczenia przedsiębiorczym matkom nie zdążyła jeszcze dobrze ostygnąć, a miejsce dotychczasowych wyłudzeń już zajęły nowe. A w zasadzie to nowe/stare, bo mówi się o nich od lat, tylko że teraz pojawiają się w innej odsłonie. O co chodzi? O pozorne umowy o pracę zawierane na chwilę przed porodem tylko po to, by zdobyć zasiłek macierzyński.
Pracownicy ZUS przyznają, że w ostatnim czasie ich liczba wzrosła, a zjawisko to łączą z uszczelnieniem systemu wypłacania zasiłków macierzyńskich osobom prowadzącym działalność gospodarczą. Przypomnijmy: przed zmianą przepisów pierwotnie wystarczyło ją założyć na miesiąc przed porodem, a składki opłacać od najwyższej podstawy. Wysoki zasiłek był wówczas pewny, bo liczono go tylko w oparciu o tę jedną składkę. Ale w styczniu eldorado się skończyło. Teraz świadczenie jest uśrednione adekwatnie do okresu ubezpieczenia, co oznacza, że nie jest sztucznie zawyżane i tym samym wyłudzane. Przynajmniej teoretycznie, bo tak naprawdę system zasiłkowy jest nadal dziurawy jak sito.
Dziś przyszłe mamy już nie zakładają fikcyjnych firm, ale wykazując się nie mniejszym sprytem, dogadują się z zaprzyjaźnionym przedsiębiorcą, by ten na miesiąc przed porodem zatrudnił je na etat, a do umowy wpisał wysokie wynagrodzenie za pracę. Wypłaci je pro forma tylko raz, bo z chwilą porodu zatrudniona pójdzie na urlop macierzyński, a jej utrzymanie przejmie ZUS.
Co prawda organ rentowy kwestionuje tego typu praktyki i wydając decyzje o niepodleganiu ubezpieczeniom społecznym, odmawia też wypłaty zasiłku, ale sądy nie zawsze stają po jego stronie. Często uwzględniają orzecznictwo Sądu Najwyższego, z którego wynika, że zgodnie z literalnym brzmieniem przepisów samo zawarcie umowy o pracę w okresie ciąży, nawet gdyby głównym motywem było uzyskanie zasiłku macierzyńskiego, nie jest naganne ani tym bardziej sprzeczne z prawem.
W zasadzie nic dodać, nic ująć... Sytuacja wydaje się patowa i w przeciwieństwie do kazusu z przedsiębiorczymi matkami nie ma dobrego pomysłu na legislacyjne rozwiązanie problemu pozornych etatów.
Tak samo nie ma patentu na ożywienie przepisów o odpowiedzialności urzędników. Na stronach samorządowych dziś o tym, że głośna sprawa z Ostródy nie oznacza, iż one działają. Wręcz przeciwnie. To wyjątkowy przypadek w ciągu pięciu ostatnich lat. Nie to, co w Chinach: w 2015 r. za korupcję ukarano tam 300 tys. urzędników, w tym 80 tys. zdegradowano... ©?
@RY1@i02/2016/054/i02.2016.054.18300010a.802.jpg@RY2@
Marta Gadomska
redaktor naczelna Tygodnika Gazeta Prawna
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu