Kierowcy, rolnicy i firmy budowlane słono zapłacą za globalne ocieplenie. Unia nie odpuszcza
Zaostrza się unijna walka z globalnym ociepleniem i ostatecznie ostro skręca w kierunku małego i średniego biznesu. Zdaniem Komisji Europejskiej za ponad 60 proc. emisji gazów cieplarnianych odpowiadają firmy z branży transportowej, budowlanej, a także rolnicy i sektor komunalny. A więc wcale nie stalownie, huty oraz ciepłownie. Dlatego w projektowanym rozporządzeniu o wspólnym wysiłku redukcyjnym (prace nad nim nabierają tempa) Komisja Europejska, Rada Unii Europejskiej oraz Parlament Europejski, wprowadzając limity emisji gazów cieplarnianych, koncentrują się mocno właśnie na tych sektorach gospodarki - nieobjętych unijnym rynkiem handlu emisjami (czyli non-ETS). Proponują dla nich nowe, znacząco zaostrzone limity emisji CO2, oznaczające konieczność drastycznych redukcji - w stosunku do 2005 r. aż o 30 proc.
W ubiegłym tygodniu minister Jan Szyszko uczestniczył w spotkaniu Rady UE ds. Środowiska, na którym potwierdzono, że kursu, który obrała Europa, nie zmieni nawet decyzja Donalda Trumpa o wycofaniu się Stanów Zjednoczonych z klimatycznego porozumienia paryskiego.
Tyle teoria. W praktyce bowiem z tak radykalną postawą UE w sprawie emisji wcale nie jest nam po drodze, a czerwona kartka dla Brukseli od prezydenta USA to dla naszego rządu raczej woda na młyn. Choć jesteśmy wśród krajów, które najmniej przyczyniają się do globalnego ocieplenia, a UE chce od nas redukcji emisji zaledwie na poziomie 7 proc., to i tak stanowi to dla nas kosztowne wyzwanie. Na razie nie wiadomo, jakie rozwiązania prawne dążące do wdrożenia unijnych norm zaproponuje nasz rząd. Ciekawe, czy w ogóle to zrobi.
- Czekamy na przyszłoroczny światowy szczyt klimatyczny ONZ, który odbędzie się w Katowicach. Zgromadzi on przedstawicieli niemal wszystkich krajów świata. Liczymy, że wtedy powiedziane zostanie wyraźnie: dość tego szaleństwa - mówi nam poseł PiS, przedstawiciel sejmowej komisji ochrony środowiska.
I tu stawiam kropkę, zachęcając państwa do lektury części Firma i Prawo.
Ale nie tylko. Nowe, bardzo ciekawe wnioski i spostrzeżenia znajdą państwo także w części Samorząd i Administracja, w analizie nowego prawa wodnego. Przewrotnie można podsumować to tak: na niektórych przepisach rządowego projektu prawnicy nie zostawili suchej nitki. A czasu na poprawki jest mało. W pierwotnym założeniu ustawa miała zacząć obowiązywać już... 1 lipca. C2
@RY1@i02/2017/125/i02.2017.125.183000100.807.jpg@RY2@
Marta Gadomska
redaktor naczelna Tygodnika Gazeta Prawna
@RY1@i02/2017/125/i02.2017.125.183000100.803.jpg@RY2@
@RY1@i02/2017/125/i02.2017.125.183000100.802.jpg@RY2@
@RY1@i02/2017/125/i02.2017.125.183000100.804.jpg@RY2@
@RY1@i02/2017/125/i02.2017.125.183000100.805.jpg@RY2@
@RY1@i02/2017/125/i02.2017.125.183000100.801.jpg@RY2@
@RY1@i02/2017/125/i02.2017.125.183000100.806.jpg@RY2@
fot. Shutterstock(6)
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu