Jest potrzeba, jest reakcja
Reforma oświaty: gminy narzekają, ale meldują wykonywanie zadania
PIP zmienia zdanie w sprawie 13 złotych od zleceń...
"Będą samorządy, które skorzystają z okazji i skasują gimnazja. Ma to pewien równie logiczny, co cyniczny wymiar. Na przykład likwidujemy dwa oddzielnie działające gimnazja, mamy przeciw sobie nauczycieli tylko dwóch szkół, a pozostali oddychają z ulgą, dzielą się mieniem, a nierzadko i obiektem. Organ dość łatwo przechodzi nad tym do porządku, zrzucając odpowiedzialność na rząd i parlament" - taki oto scenariusz, w kontekście reformy oświaty, rysuje jeden z samorządowców, wieloletni naczelnik wydziału oświaty.
Czy jego podejrzenia się sprawdzą? Kluczowe decyzje właśnie zapadają. Miasta i gminy nie zostawiają niczego na ostatnią chwilę. Mają już swoje koncepcje i choć na uchwały w sprawie sieci szkół jest czas do 31 marca, to już dziś konsultują je z kuratorami oświaty. W końcu to do nich należy ostatnie słowo.
Dlatego postanowiliśmy nie czekać i sprawdzić, czy i jak będą przekształcane gimnazja oraz co włodarze zrobią z majątkiem po tych placówkach. Zapytaliśmy także, jakie plany mają wobec zatrudnionych tam nauczycieli. Dyrektorzy mogą z powodów organizacyjnych zmniejszyć im wymiar etatu, przenieść ich w stan nieczynny, a nawet zwolnić. Nowe prawo daje szerokie pole manewru. O tym, czy z niego skorzystali, dowiemy się ostatecznie dopiero w czerwcu, a nawet we wrześniu, ale z naszego wstępnego rozeznania wynika, że rozstania będą ostatecznością. A niektórzy stwierdzają wręcz, że zamiast redukować etaty, będą zatrudniać. To tendencja widoczna szczególnie w dużych aglomeracjach.
Dziś na stronach Samorządu i Administracji reforma oświaty od kuchni, ale nie tylko w kontekście tego, co zamierzają samorządy. Analizując nowe przepisy, radzimy też, jak od strony technicznej prawidłowo wdrożyć nowy edukacyjny rozkład jazdy. Wniosek nasuwa się podobny, jak przy reformie dotyczącej sześciolatków. Samorządy narzekają, ale jak sprawa jest już przesądzona, to profesjonalnie i szybko realizują zadanie.
A skoro już mowa o profesjonalizmie, to nie można go odmówić inspekcji pracy. Po opublikowaniu w tygodniku Kadry i Płace stanowiska, w którym inspekcja potwierdziła, że w kontekście 13 zł od zleceń nie będzie kwestionować umów o dzieło, rozpętała się burza wątpliwości. "Inspekcja chowa głowę w piasek" - komentowali czytelnicy. Jednak PIP się z tym nie zgadza i wychodząc naprzeciw oczekiwaniom, idzie o krok dalej. I choć nie jest to zmiana radykalna, to jednak pozorne umowy o dzieło nie znikną z pola widzenia. Teraz inspekcja mówi tak: o wszystkich nieprawidłowościach poinformujemy ZUS.
Zapraszam do lektury.
@RY1@i02/2017/014/i02.2017.014.183000100.801.jpg@RY2@
Marta Gadomska
redaktor naczelna Tygodnika Gazeta Prawna
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu