Lepiej późno niż wcale
Kazus Ełku: samorządy już wiedzą - trzeba zapobiegać, nie leczyć
Prezydent porządkuje świadectwa pracy, ale...
Dla samorządów wydarzenia z Ełku to pouczająca lekcja. Wystarczy iskierka, a potem nikt nie panuje nad rozwojem wypadków. Ginie młody człowiek, ludzie wychodzą na ulicę i zazwyczaj w takich sytuacjach lokalną społeczność - całą, nie tylko autochtonów, ale też przyjezdnych, zarówno Polaków, jak i cudzoziemców - przepełniają złość, żal i strach. Widać dwa światy: MY i ONI. A tragedia zamiast łączyć, dzieli.
Po awanturze w Ełku na jednym z przystanków autobusowych w Legnicy obywatel Bangladeszu został uderzony w twarz przez zamaskowanego mężczyznę. W Lubinie w orientalnym barze prowadzonym przez Hindusów sprawca wymalował antyislamskie hasła i wybił szybę w drzwiach. Z kolei we Wrocławiu do zamkniętego baru z kebabem wrzucono butelkę z łatwopalną cieczą. To były tylko (albo aż) incydenty, ale samorządowcy nie mają wątpliwości, że jeśli nad tym nie zapanują, to z czasem zmierzą się z efektem kuli śnieżnej.
Radykalizujące się społeczeństwo (i to nie tylko na gruncie narodowościowym) to bomba z opóźnionym zapłonem. Ale tego problemu nie da się rozwiązać szybko. Rozruchy można opanować, ale by stłumić je w zarodku, potrzebna jest mądra oddolna edukacja. Lekcje tolerancji. Przed, a nie po fakcie. Przy czym będzie miała ona sens tylko wtedy, gdy mowa nienawiści zostanie potępiona jednocześnie i konsekwentnie przez wszystkich i - co istotne - wobec wszystkich.
Tak, dobrze, wiem, to raczej skrajnie idealistyczna wizja. Wróćmy na ziemię i oceńmy sytuację tu i teraz. Postanowiliśmy sprawdzić, czy i co robią oraz co mogą zrobić dziś lokalne władze, by zapanować nad radykalizującymi się nastrojami społecznymi? Czy są przygotowani na takie wydarzenia jak w Ełku. Jak wygląda ich współpraca z policją? Czy są wspólne, standardowe procedury, na podstawie których działają? Czy trzeba zwiększyć ich kompetencje w zakresie zapewnienia publicznego bezpieczeństwa?
Mówiąc krótko, czy są przygotowani na eskalację agresji i sięganie przez mieszkańców po butelki i kamienie? I podkreślam raz jeszcze: do tego typu sytuacji prowadzą nie tylko tarcia na tle narodowościowym. Zapraszam do lektury części samorządowej.
Uwadze polecam też analizę kadrową. Prezydent chce pomóc osobom, które pracodawca zostawił na lodzie. Świadectwa pracy ma im wydawać sąd. Hm, jeszcze pół roku temu powiedziałabym: Nareszcie! Ale dziś, gdy jesteśmy po zmianie prawa, które właściwie już na to pozwala, powiem: Cenna inicjatywa, bo stawia kropkę nad i. Tylko skoro już wprowadzamy zmiany do kodeksu pracy, to róbmy to kompleksowo, bo w prezydenckim projekcie eksperci zmieniliby znacznie więcej. ⒸⓅ
@RY1@i02/2017/009/i02.2017.009.183000100.801.jpg@RY2@
Marta Gadomska
redaktor naczelna Tygodnika Gazeta Prawna
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu