Autopromocja
Dziennik Gazeta Prawana logo
Opinie

Wróg mojego wroga jest moim przyjacielem

Wizyta Władimira Putina w Watykanie. Lipiec 2019 r.
Wizyta Władimira Putina w Watykanie. Lipiec 2019 r.
6 maja 2022
Ten tekst przeczytasz w 18 minut

To stare powiedzenie dobrze opisuje powody, dla których rosyjska polityka wciąż może liczyć na zrozumienie, a nawet na poparcie w wielu miejscach na świecie. Wbrew pozorom Moskwa nie ma powodów do optymizmu

Nie będzie dziś o marzeniach o powrocie do business as usual z Moskwą, wciąż charakterystycznych dla przynajmniej części establishmentu francuskiego, niemieckiego czy włoskiego – bo jednak otwarte popieranie rosyjskiej agresji stało się w tych krajach zdecydowanie źle widziane. Nawet nie o oportunistycznych, motywowanych doraźnymi interesami wyborczymi i ekonomicznymi próbach rozmycia i osłabienia sankcji. Będzie mowa o jednoznacznym odbieraniu Ukrainie prawa do obrony i samostanowienia oraz o zaprzeczaniu oczywistym faktom, takim jak rosyjskie zbrodnie wojenne, a także o czynnym wspieraniu antyzachodniej polityki Władimira Putina.

Gdy patrzymy z polskiej perspektywy – wydaje się to absurdalne i szokujące. Trudno nam zrozumieć, jak można zamykać oczy na brutalność rosyjskiej agresji przeciwko Ukrainie, na zniszczenia i cierpienie cywilnych ofiar, na jawne kpiny Kremla z prawa międzynarodowego i skalę zagrożenia dla stabilności i pokoju w Europie. Ale ta perspektywa nie jest przecież jedyna. Brutalność, gwałty, rabunki i mordowanie niewinnych to przecież codzienność dla wielu ludzi, żyjących z dala od naszej szczęśliwej, europejskiej enklawy. Żołdacy Putina nie robią niczego, co znacząco odbiegałoby od ich własnych doświadczeń. Zagrożenie dla pokoju? Czy nam się to podoba, czy nie – i czy jest obiektywną prawdą, czy mitem – dla wielu w Afryce, Ameryce Łacińskiej, na Bliskim i Środkowym Wschodzie to bynajmniej nie Moskwa, tylko Waszyngton i jego sojusznicy są winowajcami zbiorowych i indywidualnych dramatów, jakich od lat doświadczają oni sami oraz ich bliscy. Trudno się więc nadmiernie dziwić, że dziś, gdy szeroko pojęty Zachód jednoczy się w dziele wspierania walczącej Ukrainy, jego liczni przeciwnicy (w tym jego realne i wyimaginowane ofiary) trzymają kciuki za Rosję. Nawet jeśli w gruncie rzeczy przypomina to odmrażanie sobie uszu na złość babci.

Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.