Autopromocja
Dziennik Gazeta Prawana logo
Opinie

Cancel cywilizacyjny

11 marca 2022
Ten tekst przeczytasz w 9 minut

Jest prawdopodobne, że wojna w Ukrainie będzie oznaczała koniec otwartego internetu, jaki dotąd znaliśmy, a wraz z nim ładu informacyjnego kształtującego świat od kilku dekad

Od dawna było wiadomo, że ewentualna wojna w Ukrainie będzie się toczyć również w internecie. Salwą ostrzegawczą wystrzeloną przez Rosjan był atak cybernetyczny na sieć energetyczną naszego sąsiada w grudniu 2015 r., niedługo po inwazji na Krym i Donbas. W samym środku zimy dostęp do prądu straciło wtedy ćwierć miliona ukraińskich domów.

Brak wyraźnych oznak wojny cybernetycznej po dwóch tygodniach inwazji jest dla wielu zaskoczeniem. „The Economist” pisze wręcz o psie, który nie zaszczekał. Na początku walk Mychajło Fedorow, wicepremier i minister ds. transformacji cyfrowej Ukrainy, ogłosił tworzenie „Armii IT”. Mówi się, że nawet kilkaset tysięcy hakerów odpowiedziało na ten apel i ochotniczo prowadzi dziś działania przeciwko Rosji w sieci. Wiadomo też, że zarówno strony wojny, jak i państwa trzecie uruchomiły swoje specjalne jednostki. Wojna cybernetyczna zatem trwa, tyle że jest niewidoczna. Nie dochodzi bowiem do spodziewanych ataków na infrastrukturę.

Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.