Autopromocja
Dziennik Gazeta Prawana logo
Opinie

Każde państwo ma prawo do walki o własne interesy. Nie tylko Ukraina

Prezydent Zełenski próbuje tonować nastroje, ale dobrze byłoby, gdyby słowa przełożyły się na politykę
Prezydent Zełenski próbuje tonować nastroje, ale dobrze byłoby, gdyby słowa przełożyły się na politykęfot. Andreea Alexandru/Associated Press/East News
3 sierpnia 2023
Ten tekst przeczytasz w 5 minut

T o nie Marcin Przydacz rozpoczął spór na słowa. Zaczęli go ukraińscy dyplomaci, którzy – jak to się mówi – „strzelali z ucha” na Polskę w Brukseli w sprawie zamknięcia polskiego rynku dla ukraińskich produktów rolnych. Ich przekaz wzmocnił premier Denys Szmyhal, pisząc w mediach społecznościowych, że polityka Mateusza Morawieckiego jest w tej kwestii populistyczna. Zastępca szefa administracji Wołodymyra Zełenskiego – Andrij Sybiha – z kolei użył chyba najbardziej irytującego argumentu w relacjach polsko-ukraińskich. Komentując słowa Przydacza, mówił, że przekazywanie Ukrainie broni to inwestycja. Bo Ukraina broni polskiego bezpieczeństwa i bezpieczeństwa regionu.

Sybiha w swojej wypowiedzi umiejętnie rozdzielił Przydacza od „społeczeństwa” polskiego, które ma być przez niego „manipulowane”. Odseparował go też od prezydentów Dudy i Zełenskiego, którzy prowadzą „otwarty i przyjazny dialog”. Przekonywał też, że ukraińscy rolnicy ryzykują życie, pracując „na zaminowanych polach i pod ostrzałem rakietowym”. Nie wspomniał jednak o tragicznym losie dwóch mieszkańców Przewodowa, którzy zginęli w wyniku upadku zabłąkanej ukraińskiej rakiety S300. Rakiety, o upadek której – co warto przypomnieć – Polska pretensji nie miała.

W zasadzie w tym momencie można by strawestować słowa Wołodymyra Zełenskiego ze szczytu NATO w Wilnie pod adresem ministra obrony Wielkiej Brytanii Bena Wallace’a: „jeśli przedstawiciele ukraińskiego państwa powiedzą Polsce, jak ma dziękować za obronę, to będziemy co rano dziękować Ukrainie”. Prawda jest jednak taka, że Ukraina walczy przede wszystkim dla siebie. Przekonywanie, że Kijów robi to dla kogoś, już dawno zostało poddane inflacji. Takie stawianie sprawy drażni nie tylko Polskę. Tak samo irytuje Brytyjczyków i Amerykanów, o czym coraz głośniej można usłyszeć na korytarzach kwatery głównej NATO w Brukseli.

Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.