Autopromocja
Dziennik Gazeta Prawana logo
Opinie

Karolu, jestem zły na Ciebie

9 marca 2023
Ten tekst przeczytasz w 2 minuty

L ewica, zapowiadając, że weźmie się za place i ulice Jana Pawła II, działa wedle reguł mediów społecznościowych. Coś mnie oburza? Fajnie. Teraz muszę szybko zbudować koalicje oburzenia i potępienia, najlepiej dostając przy tym drgawek, by już po paru dniach (godzinach?) zająć się czymś innym, równie oburzającym. Myślę, że doktryna wścieklizny niszczy nas dogłębnie i na mnie proszę nie liczyć w projekcie dejaniepawlizacji. Ale...

Reprezentuję pokolenie, które całym sercem wsparło opozycję końca lat 70., a potem Solidarność. Brzmiące dziś cokolwiek napuszenie ideały godności, wiarygodności, solidarności i poświęcenia były nam drogowskazem, Ojciec Święty – jasnym światłem wiary, że to wszystko ma sens. Gdyby ktoś nam wtedy powiedział, że w sprawach ofiar pedofilii biskup Wojtyła, a potem papież Wojtyła, zachowywał się dwulicowo, kunktatorsko, wyśmialibyśmy go; zresztą zapewne byłby to agent.

Dzisiaj jest dzisiaj. Nasz papież zszedł z pomników, jest mającym swoje ograniczenia człowiekiem poddawanym słusznej krytyce. Kochał Kościół hierarchiczny, żył w przekonaniu, że kaskadową katastrofą jest ujawnianie krzywdzicieli w sutannach – bo jeżeli ludzie się dowiedzą, że ksiądz czyni zło, to zwątpią w jakiekolwiek dobro, nawet w Ewangelię. Nie był w stanie zobaczyć w szeregach księży drapieżców. Kiedy dokonywali oni okropnych czynów, czuł ogromny ból – ale koił go wiarą, że skoro sprawcy deklarują żal za grzechy (zapewne, nieraz, szczerze) i podejmują się pokuty, całość spraw idzie w dobrym kierunku. W takiej perspektywie, niejako automatycznie, krzywda ofiar staje się tylko jednym z elementów moralnej układanki, a nie kwestią najważniejszą. Święty Karol wiele zrobił, aby chrześcijanie umieli i chcieli żyć, jak dobrzy ludzie, ale w bolesnej sprawie ofiar księży zachował się głupio, chociaż wszystko wskazuje na to, że (błędnie!) uważał swoje decyzje za najlepsze z możliwych. Był święty i pełen miłości, ale kryjąc duchownych przed wymiarem sprawiedliwości, deprecjonując krzywdy ofiar, popełnił koszmarny błąd, moralny i intelektualny. Zaszkodził ludziom, zaszkodził Kościołowi. Duch Święty zostawił biskupa Krakowa (a potem Rzymu) na lodzie.

Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.