Autopromocja
Dziennik Gazeta Prawana logo
Opinie

Pytanie dla odważnych

21 kwietnia 2023
Ten tekst przeczytasz w 3 minuty

C zy rewolucja cyfrowa, która dokonała się na przestrzeni ostatniej dekady, pchnęła gospodarki do przodu? Ekonomiści nie są tego pewni.

Wszelkiego postępu w ekonomii broni się za pomocą jednego argumentu. Brzmi on mniej więcej tak: może innowacje niszczą dotychczasowy ład i przyzwyczajenia, może odbierają ludziom pracę i rujnują wiele biznesów, może są kosztowne, lecz zawsze dają mocnego „kopa” światowej gospodarce. I w tym sensie per saldo się opłacają. Tak twierdzono, gdy pociągi wypierały dorożki lub gdy komputery wdzierały się do firm oraz instytucji.

Ale jak zmierzyć to, czy nastąpił postęp? Tu z pomocą przychodził wskaźnik zwany produktywnością. Dla ekonomistów to TFP – total factor productivity. Po polsku: łączna produktywność czynników produkcji, czyli syntetyczny miernik efektywności procesu produkcyjnego, który wynika z postępu technicznego. Jeśli spojrzeć na historię gospodarczą właśnie przez soczewkę dynamiki TFP, to teza o pożytecznym postępie trzyma się mocno. Rewolucyjne technologie zawsze najpierw niszczyły, ale – prędzej czy później – przynosiły skok produktywności. Ten skok pomagał zaś złapać gospodarce równowagę w nowym – już bardziej zyskownym – punkcie.

Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.