Proletariat nie jest sexy
Patrząc na niemrawe tegoroczne obchody Dnia Pracy, trudno nie zastanowić się nad prawdopodobieństwem sojuszu słabych i socjalkulturowych. Tęsknotę za nim wyraża Rafał Woś (publicysta "Polityki" i "DGP"), on też wprowadził, za Herbertem Kitscheltem, powyższe pojęcia. Słabi to podupadły proletariat fabryczny albo robotnicy wypchnięci z rynku pracy stabilnej przez pracowników na zlecenie. Socjalkulturowi to osoby mające zwykle aspiracje wyższe niż zarobki, pracujący zazwyczaj w usługach, e-biznesach, ale też (współ)pracownicy mediów, sektora edukacji, masażyści, agenci ubezpieczeniowi itd.
Skorzystaj z promocyjnej subskrypcji
już od 9,90 zł za pierwszy miesiąc.
Zyskaj dostęp do treści.
Możesz anulować w dowolnym momencie.
Skorzystaj z promocyjnej subskrypcji
już od 9,90 zł za pierwszy miesiąc.
Zyskaj dostęp do treści.
Możesz anulować w dowolnym momencie.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.