Autopromocja
Dziennik Gazeta Prawana logo

Stara Europa „nie dorosła do demokracji”

11 czerwca 2024

J ordan Bardella, niespełna 30-letni lider Zjednoczenia Narodowego (RN), w poprzedniej kadencji Parlamentu Europejskiego nie dał się poznać jako wielki aktywista. Podczas obrad plenarnych pytał przedstawicieli Komisji Europejskiej o ubóstwo energetyczne. W raportach analizował rolę AI w świecie cyfrowym. Głównym polem jego zainteresowań migracja, środki wspierające przedsiębiorców i deregulacja rynku. Nie dał się też poznać jako pasjonat polityki zagranicznej. Jak wynika z analizy jego aktywności w PE, poza jednoznacznym potępianiem zamachu, którego w październiku 2023 r. dokonał Hamas na Żydach, nie zajmował stanowiska w sprawach międzynarodowych.

3026bf80-bdc7-417c-bfaf-0c75514a54f1-38213673.jpg

W przypadku Alternatywy dla Niemiec już nie jest tak grzecznie. Jeden z liderów ugrupowania, Maximilian Krah, doskonale wykształcony adwokat po London School of Economics i Uniwersytecie Technicznym w Dreznie, deklarował niedawno swój sentymentalny stosunek do Waffen SS. Co zresztą poróżniło go z Marine Le Pen, która na finale kampanii odcięła się od współpracy z AfD. Sama partia, aby nie wypaść z głównego nurtu altprawicy, zapowiedziała wczoraj, że Krah nie będzie tworzył jej delegacji do PE. To, co łączy Le Pen i Kraha, to podejrzenia o przyjmowanie rosyjskich pieniędzy. Honorowej liderce RN 9 mln euro pożyczał proputinowski oligarcha Roman Popow. Ona, już po aneksji Krymu, odwdzięczyła się krytyką wstrzymania dostaw do Rosji francuskich okrętów desantowych Mistral. Za Krahem w czasie kampanii do PE chodził niemiecki prokurator, bo jego związki z rosyjską i chińską finansjerą były nieco bardziej perwersyjne niż Le Pen.

Oba ugrupowania są przy tym wielkimi zwycięzcami eurowyborów. Prorosyjska łatka nie miała dla ich wyniku znaczenia. Argument ruskiej onucy ani w Niemczech, ani we Francji nie zadziałał. Partiom daleko do stworzenia w PE wielkiej grupy altprawicowej. Niemniej ich wynik nie pozostanie bez wpływu na politykę Berlina i Paryża. Dla rządzącego RFN socjaldemokratycznego kanclerza Olafa Scholza to wielka przegrana. Podobnie jak dla Emmanuela Macrona, który zdążył już rozpisać nowe wybory. Przegranym jest również szef rządu belgijskiego Alexander De Croo, który podał się do dymisji w związku ze słabym wynikiem swojej partii liberalnej, wzrostem znaczenia ugrupowań prawicowych i opowiadających się za podziałem kraju.

Pozostało 67% treści
Możesz czytać nasze artykuły dzięki partnerowi PWC.
Załóż konto lub zaloguj się
i zyskaj dostęp na 14 dni za darmo.
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.