Żydowski spisek korporacyjny
Wiele lat temu, gdy mój narzeczony dostał pierwszą pracę, osoba z bliskiej rodziny - nie rzeknę, która, nazwijmy ją Wujenką - poszła do przychodni w celu zaszczepienia się na grypę. Przebywała w niej godzinę, a wyszedłszy stamtąd, natychmiast złapała taksówkę i kazała się wieźć do mnie. Załomotała do drzwi. Wpadła do środka, od progu krzycząc "Twój chłopak będzie gejem!" - i na poparcie tych słów w półobłędzie chwyciła leżący na stole kolorowy krawat i podstawiła mi go triumfalnie pod nos. Zanim zdołałam się przyłączyć do ruchu antyszczepionkowego, sądząc, że jej umysł zaatakowały półzdechłe wirusy, wyjaśniła, że jej objawienie nie ma źródeł farmakologicznych, ale jest efektem spotkania z mężczyzną.
Skorzystaj z promocyjnej subskrypcji
już od 9,90 zł za pierwszy miesiąc.
Zyskaj dostęp do treści.
Możesz anulować w dowolnym momencie.
Skorzystaj z promocyjnej subskrypcji
już od 9,90 zł za pierwszy miesiąc.
Zyskaj dostęp do treści.
Możesz anulować w dowolnym momencie.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.