Po pierwsze: nie szkodzić. A więc też nie wyjeżdżać?
S cenarzysta filmu „Bogowie” wkłada młodemu Zbigniewowi Relidze w usta następujące zdanie: „Z samymi łóżkami możemy burdel zrobić, a nie klinikę kardiochirurgiczną”. Z naszej perspektywy słowa te brzmią wyjątkowo ponuro, bo głównemu bohaterowi chodziło o dobry sprzęt, którego dzisiaj w szpitalach jest w bród. Niebawem na niewiele jednak się zda, bo nie będzie komu za jego pomocą leczyć pacjentów.
Od kiedy pamiętam, nasza służba zdrowia znajduje się w stanie przed zawałowym, ale to brak lekarzy doprowadzi ją na OIOM. Stamtąd już tylko krok na oddział opieki paliatywnej. Coś trzeba wymyślić.
Leczyć nie ma komu również w Wielkiej Brytanii, gdzie jednym z czynników przyczyniających się do braku specjalistów są wyjazdy za granicę. W związku z tym w 2016 r. ówczesny minister zdrowia Jeremy Hunt zaproponował, żeby świeżo upieczeni lekarze, jeśli chcieliby od razu po ukończeniu studiów medycznych nad Tamizą pojechać pracować za granicę, musieliby najpierw zwrócić skarbowi Jej Królewskiej Mości koszty swojej edukacji. W wysokości ok. 220 tys. funtów, czyli 1,1 mln zł.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.