Autopromocja
Dziennik Gazeta Prawana logo
Opinie

Solidarność nie na sprzedaż

29 października 2019
Ten tekst przeczytasz w 5 minut

P olityka spójności to polityka wzrostu, a nie redystrybucji. Jeśli wiodące narzędzie stymulacji konkurencyjności i zrównoważonego dobrobytu stanie się po 2020 r. programem socjalnym dla ratowania wybranych gospodarek, kryzys solidarności w UE na pewno się pogłębi. Zła relokacja budżetu uderzy w całą Unię. Zwłaszcza że na horyzoncie widać już spowolnienie.

W pierwszej połowie września odbyły się w Berlinie polsko-niemieckie konsultacje na temat unijnej polityki spójności. Przytaczając w ich trakcie wnioski z raportu Polskiego Instytutu Ekonomicznego „Polityka spójności”, jego dyrektor Piotr Arak dowodził, że do dziś nie powstała długookresowa strategia, obejmująca okres po 2020 r., dla największego funduszu inwestycyjnego UE. A bez niej nie da się prowadzić konstruktywnej dyskusji nad kształtem, zasadami i ewentualnymi cięciami w budżecie.

Kończąca swą misję Komisja Europejska co prawda zaproponowała pięć celów polityki spójności po 2020 r., ale nie powstała kompleksowa strategia. KE wyznaczyła zaledwie ogólne cele, a jednocześnie zaplanowała dotkliwe cięcia. Zapowiedziano, że budżet polityki spójności na lata 2021–2027 będzie obcięty do 330 mld euro. Szacunki te nie tylko wydają się błędne, ale wręcz nie do końca wiadomo, z czego wynikają. W sytuacji nadchodzącego spowolnienia gospodarczego i coraz mocniej odczuwanego zwątpienia w zasadę solidaryzmu w UE, którego najbardziej spektakularnym przykładem jest brexit, odpowiedzialność i nastawienie na poprawę dobrobytu Europejczyków powinny iść w parze.

Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.