Wysoka cena krótkiej pamięci
S kutecznie torpedując każdą próbę systemowego rozwiązania problemu kredytów walutowych, banki doprowadziły do tego, że widmo katastrofy rzeczywiście w końcu zajrzało im w oczy.
Tą katastrofą z ich punktu widzenia może być orzeczenie Trybunału Sprawiedliwości Unii Europejskiej. Bo jeśli TSUE podzieli opinię swojego rzecznika generalnego, że klauzule niedozwolone są nieważne w umowach – a za takie już dawno uznano przeliczanie wartości kredytu po kursach z tabel kursów walut arbitralnie ustalanych przez banki – polski sektor bankowy może zalać fala pozwów ze strony frankowiczów. I jeśli sądy będą kierować się takim orzeczeniem, wspierając się przy tym podobnym wydanym w kwietniu przez polski Sąd Najwyższy, to banki rzeczywiście mają problem. Bo ich kredyty będą stopniowo stawały się złotowe i to oprocentowane według korzystnej dla klientów – bo niskiej – stawki LIBOR.
Nic więc dziwnego, że bankowcy mówią dziś „ratujcie”, patrząc w stronę premiera Mateusza Morawieckiego czy członków Komitetu Stabilności Finansowej. Tym jednym słowem można podsumować ich list wysłany do szefa rządu i KSF, opisany przez „Puls Biznesu”. Sektor bankowy boi się, że takie niekontrolowane przewalutowanie będzie go kosztować 60 mld zł, co pogrążyłoby go w głębokim chaosie.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.