Odszedł prawdziwy związkowiec
Pamiętam dobrze moje pierwsze spotkanie z Janem Guzem. Trzynaście lat temu, jako początkujący dziennikarz, miałem zrobić wywiad z szefem Ogólnopolskiego Porozumienia Związków Zawodowych. Miałem trochę tremy, bo to jednak związkowiec. Zadziałały stereotypy, więc w głowie powtarzałem sobie: „pilnuj, żeby w trakcie rozmowy nie przejął inicjatywy, w razie problemów przerywaj i zadawaj trudne pytania”. Bo inaczej z wywiadu wyjdzie związkowy manifest. Przygotowany na ostrą dyskusję i gotowy – w razie czego – do ataku, wszedłem do gabinetu przewodniczącego. I usłyszałem ten charakterystyczny, bardzo niski, radiowy głos. – No i przyszedł wreszcie Guza do Guza – powiedział z uśmiechem na ustach. Tym jednym zdaniem rozbroił napięcie i zneutralizował moją taktykę, która zresztą okazała się niepotrzebna. Przez godzinę rozmawialiśmy o niuansach mechanizmu ustalania płacy minimalnej.
fot. Wojtek Górski
Skorzystaj z promocyjnej subskrypcji
już od 9,90 zł za pierwszy miesiąc.
Zyskaj dostęp do treści.
Możesz anulować w dowolnym momencie.
Skorzystaj z promocyjnej subskrypcji
już od 9,90 zł za pierwszy miesiąc.
Zyskaj dostęp do treści.
Możesz anulować w dowolnym momencie.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.