Odszedł prawdziwy związkowiec
Pamiętam dobrze moje pierwsze spotkanie z Janem Guzem. Trzynaście lat temu, jako początkujący dziennikarz, miałem zrobić wywiad z szefem Ogólnopolskiego Porozumienia Związków Zawodowych. Miałem trochę tremy, bo to jednak związkowiec. Zadziałały stereotypy, więc w głowie powtarzałem sobie: „pilnuj, żeby w trakcie rozmowy nie przejął inicjatywy, w razie problemów przerywaj i zadawaj trudne pytania”. Bo inaczej z wywiadu wyjdzie związkowy manifest. Przygotowany na ostrą dyskusję i gotowy – w razie czego – do ataku, wszedłem do gabinetu przewodniczącego. I usłyszałem ten charakterystyczny, bardzo niski, radiowy głos. – No i przyszedł wreszcie Guza do Guza – powiedział z uśmiechem na ustach. Tym jednym zdaniem rozbroił napięcie i zneutralizował moją taktykę, która zresztą okazała się niepotrzebna. Przez godzinę rozmawialiśmy o niuansach mechanizmu ustalania płacy minimalnej.
fot. Wojtek Górski
Jan Guz został pochowany w środę na cmentarzu w Białej Podlaskiej
Przewodniczący Guz był zawsze gotowy do merytorycznych rozmów, ale jednocześnie nigdy nie zapominał o swojej roli i związkowym rodowodzie. Nigdy nie widziałem go „pod krawatem”. Nigdy nie zauważyłem, żeby się wdzięczył do premierów, ministrów, prezesów. Za to zawsze, nawet w trakcie najbardziej merytorycznych dyskusji miałem wrażenie, że gdyby za trzy minuty miał stanąć na czele manifestacji i poprowadzić protestujących pod gmach jakiegoś resortu, to nie wahałaby się ani pół sekundy. I tłum by go posłuchał, poszedłby za nim, bo czułby, że to lider z krwi i kości.
Jego działalność przypadła na niełatwe dla związków czasy. Trzeba było podejmować trudne decyzje – zawierać pakty antykryzysowe, opuszczać (wraz z pozostałymi centralami) komisję trójstronną, walczyć o postulaty reprezentacji pracowniczej, która często była ignorowana przez kolejne ekipy rządzące. I jednocześnie umieć przekonywać – w szczególności pracowników – że działalność związków wciąż ma sens. On to potrafił. Jego odejście jest stratą nie tylko dla ruchu związkowego, lecz także całego dialogu społecznego w Polsce.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.