Zmiany powinny być głębsze i o szerszym zasięgu
Janusz Piechociński: Nie możemy sprawiać wrażenia, że zależy nam tylko na tym, by to nas traktowano dobrze, natomiast zarabianie na produktach niższej jakości sprzedawanych gdzie indziej, np. w Afryce czy Azji, już nam nie przeszkadza
W Brukseli trwają prace nad wyrównaniem jakości produktów trafiających do konsumentów europejskich. W jakim stopniu te zmiany mogą być przełomowe?
Problem jakości towarów jest wyjątkowo złożony i dobrze, że ta sprawa została podjęta. Szkoda tylko, że poza oczywistym postulatem ”nie chcemy być traktowani gorzej niż inni„ nie toczy się szersza, pogłębiona rozmowa.
O czym zatem powinno się dyskutować?
Warto postawić pytanie, jak daleko ma sięgać uczciwa konkurencja i w jaki sposób się zabezpieczyć, by nabywca towaru czy usługi wiedział, co kupuje.
Wielkie konsorcja mają swoje zakłady w Niemczech, Hiszpanii i Polsce. Jeśli nie stosują tych samych normatywów, to powstaje pytanie, dlaczego tego nie robią? Problemów z żywnością jest jednak więcej. Jednym z nich jest występowanie produktów sugerujących swoją nazwą, że są bio, a zawierających klasyczne utrwalacze chemiczne.
Kolejnym pytaniem jest to, czy godzimy się na to, że produkuje się dla lepszych i gorszych nie tylko w UE. Czy przemysł duński, niemiecki lub polski mogą produkować mleko w proszku do krajów afrykańskich poniżej normatywu krajowego? Nie możemy sprawiać wrażenia, że zależy nam tylko na tym, by to nas traktowano dobrze, natomiast zarabianie na produktach niższej jakości sprzedawanych gdzie indziej już nam nie przeszkadza. To nie jest tylko kwestia etyki, ale poszanowania klienta. Dlaczego Afrykanin, Azjata czy Amerykanin albo Polak, Węgier czy Słowak mają być traktowani przez wielkie konsorcja inaczej?
Dla europejskiego, w tym polskiego, konsumenta najważniejszym problemem jest to, że towary występujące pod tą samą nazwą różnią się nie tylko w poszczególnych krajach, lecz także w ramach tych samych sieci dyskontów...
Zadajmy sobie pytanie: co wpłynęło na pogorszenie dobrej opinii o jakości polskiej żywności w Czechach. Czy tylko to, o czym słyszymy w ramach wojen handlowych wokół jakości? A może równie istotny jest fakt, że czeskie dyskonty zamówiły w Polsce kiełbasę w cenie nieadekwatnej do ceny żywca i kosztów przerobu? W ten oto sposób zassały na rynek czeski bardzo dużo kiełbas, salcesonów czy parówek o znikomej ilości surowca pochodzenia zwierzęcego i nawet mięsem tego nie można nazwać.
Mówimy głównie o żywności. Ale w przypadku samochodów mamy części zamienne ze znakiem firmy, części zamienne tej samej firmy, ale bez oznaczenia marki, oraz wszystkie pozostałe części niezależne. Przy czym te niezależne są tej samej jakości, bo są robione przez producenta, u którego zamawiają wszystkie znane marki.
Przede wszystkim brakuje w przestrzeni publicznej w Europie poważnej rozmowy o jakości produktów. Nie chodzi jednak tylko o to, by belgijska czekolada trafiająca na polski rynek zawierała tyle samo kakao, co w Brukseli. Chodzi również o to, czy godzimy się na to, by polscy producenci ciastek – jesteśmy ich piątym producentem – wysyłali ciastka niższej jakości na rynki np. afrykańskie.
Czy chce pan powiedzieć, że różnicowanie jakości produktów wynika z tego, że klient chce tanich produktów? Sami jesteśmy sobie winni?
Wszystkie badania pokazują, że chcemy wysokiej jakości żywności, chcemy jej bioskładu, ale gdy przychodzi do zakupu, to decydująca jest cena. W sklepie osiedlowym kilogram cukru kosztuje 2,5 zł, bo sprzedawca jest elementem całego łańcucha dostaw i nie może wymóc na cukrowni niższej ceny. Tymczasem w sieci w handlu sobotnim promocyjna jest cena 0,99 zł. Pierwsze pytanie, gdzie pani pobiegnie kupić 10 kg? Drugie, czy na pewno ten cukier w promocyjnej cenie ma taki sam granulat jak ten po 2,5 zł? Czy może jest zmiotką resztek?
Szkoda, że wokół tego typu tematów nie ma debat w przestrzeni europejskiej. My dzisiaj koncentrujemy się na politykach i słabości debaty politycznej. A właśnie teraz jest świetny moment, żeby w kampanii wyborczej do europarlamentu zebrać opinie Europejczyków na temat tego, czego potrzebują, jeśli chodzi o jakość towarów.
Trzeba rozstrzygnąć wiele kwestii. I to nie tylko w kategoriach etyki biznesu czy właściwych relacji pomiędzy konsumentem, organami kontrolnymi, handlem a producentem. Jest również chociażby sprawa marnowania żywności. ©℗
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu