My się Nie skarżymyCóż zrobić, jestem przedstawicielem klasy średniej. Cokolwiek by to znaczyło. U nas przede wszystkim oznacza to zarobki powyżej średniej, czasem sporo ponad, a czasem tylko niewiele. I niespecjalnie przekonują mnie próby identyfikacji tejże klasy - od publicystyki pośledniego gatunku sięgającej po wynalazki w stylu lemingów po tytaniczne wysiłki socjologów. Zgoda, klasa średnia jest domeną większych ośrodków miejskich. Ale tu zaczynają się spore różnice: jej reprezentanci zajmują całkiem istotne, ale i mniej poczesne stanowiska, prowadzą własny biznes, ale i pracują w mniejszych bądź większych korporacjach, nieobce są im też firmy rodzinne czy administracja publiczna. Nietrudno się domyślić, że magmowatość naszej klasy średniej w dużej mierze jest dziedzictwem destrukcji struktury społecznej w PRL. Gdyby nie komunizm, mielibyśmy silną i liczną klasę średnią, którą można byłoby zdefiniować znacznie bardziej klarownie.Marcin Piasecki•29 czerwca 2018