To nie kolejna rzecz o Szeli
U waga! Nowa książka z anonsowanej już w tym miejscu serii „Ludowa historia Polski” ma w tytule Jakuba Szelę. To właśnie przywódca rabacji galicyjskiej spogląda na nas (a właściwie nieco obok nas) z okładki pracy Piotra Korczyńskiego. Ale to nie jest kolejna książka o Szeli, lecz o innych postaciach, które mogłyby się stać – albo się stały – ludowymi legendami.
Na początek trzeba zaakceptować to, że klucz doboru bohaterów „Śladami...” jest czysto autorski. Wtedy będzie prościej. Nie pytajmy więc niepotrzebnie „dlaczego ten?” albo „czemu nie tamten?”. Krakowski historyk Piotr Korczyński zdecydował, jak zdecydował, koniec kropka.
Piotr Korczyński, „Śladami Szeli, czyli diabły polskie”, Wydawnictwo RM, Warszawa 2020
Zamiast tego zastanówmy się nad koncepcją tego osobliwego pocztu diabłów polskich. Korczyński tłumaczy we wstępie (oczywiście jeśli dobrze zrozumiałem), że nie ma zbyt wysokiego mniemania o historykach czy publicystach, którzy muszą zawsze i wszędzie demitologizować. Zdaniem Korczyńskiego mity są w życiu wspólnoty nie tylko funkcjonalne, ale zwyczajnie nieśmiertelne. Kości legendarnego smoka wawelskiego symbolicznie chronią grobowce polskich królów na Wawelu, choć ostatniego smoka większość z nas widziała w „Grze o tron” na HBO. Mit Piłsudskiego i jego Legionów pozostaje żywy – nawet dla tych, co doskonale znają mielizny sanacyjnych koncepcji politycznych po 1926 r. Hiperracjonalni przemądrzalcy umierają. A mity żyją, przystosowując się do nowej rzeczywistości. Tak działa społeczeństwo.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.