Autopromocja
Dziennik Gazeta Prawana logo
Magazyn

Na makijażu się nie skończyło

Na makijażu się nie skończyło
22 października 2020
Ten tekst przeczytasz w 6 minut

P odobno minister Jacek Sasin ma makijażystkę. Zapłacił jej 10 tys. zł za to, żeby ogarniała go przed wszystkimi wystąpieniami publicznymi. Nie wiem, jak to ująć tak, żeby nikogo nie obrazić, ale chyba się nie da, więc napiszę wprost – równie dobrze można by wydać 100 tys. zł na tuning Fiata Multipli. Na niektórych modelach takie zabiegi po prostu nie działają. O wiele częściej tylko pogarszają sprawę.

Piszę to z perspektywy człowieka, który ma czoło łagodnie przechodzące w plecy, w związku z czym nie potrzebuje makijażystki, tylko ekipy remontowo-budowlanej. Przed każdymi zdjęciami najpierw na moją twarz i głowę nakładane jest coś w rodzaju szpachli, potem następuje szlifowanie, a następnie robione są zaprawki. Potem drugie szlifowanie, wygładzanie, polerowanie, posypywanie, a na końcu już tylko malowanie i matowienie. Po czymś takim wyglądam w najlepszym razie jak członek rodziny Adamsów. To jednak dopiero początek problemów…

Oglądaliście „Jokera”? No więc po paru godzinach opowiadania o autach przed kamerą wyglądam dokładnie tak samo jak Joaquin Phoenix po wymordowaniu połowy miasta. Gdy pada deszcz, wszystko ścieka mi po kostkach. Ale i tak wolę to, niż jak jest gorąco. Bo wtedy wycieram pot rękawem koszuli, wracam do domu, a tam dostaję w pysk od żony, która pyta o imię lafiryndy, która się o mnie ocierała. Resztki gipsu i farby usunąć mogę tylko na jeden z dwóch sposobów – pocierając twarz i czoło pumeksem albo używając kärchera.

Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.