W thrillerze wszystko jest większe
To skomplikowana, ale przejrzysta konstrukcja. Nie ma drugiego gatunku popkultury, w którym tak bardzo liczyłaby się czysta, bohaterska, wręcz archetypiczna narracja o pojedynku dobra ze złem
Thriller to zagadkowy gatunek kultury popularnej – pełen rozmaitych skrajności. O ile literacki kryminał dostał w ostatnich dekadach zaproszenie na salony, o tyle thriller nadal pozostaje wzgardliwą „sensacją”, którą się pisze „dla pieniędzy”. Ale te pieniądze bywają duże – rynek aż jęczy z zachwytu, kiedy dostanie dobrze wymyślony thriller, czytelnicy kupują i konsumują (szacuje się, że ok. 70 proc. książkowych bestsellerów na terytorium literatury pięknej to thrillery), krytycy kręcą nosem, miotają oskarżeniami o koniunkturalizm, ale też czytają, a potem z ironicznym uśmiechem mówią, że to taka „guilty pleasure” (wstydliwa przyjemność, jak wtedy, powiedzmy, gdy dorosły facet bawi się kolejką swojego syna).
Skorzystaj z promocyjnej subskrypcji
już od 9,90 zł za pierwszy miesiąc.
Zyskaj dostęp do treści.
Możesz anulować w dowolnym momencie.
Skorzystaj z promocyjnej subskrypcji
już od 9,90 zł za pierwszy miesiąc.
Zyskaj dostęp do treści.
Możesz anulować w dowolnym momencie.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.