Liczą się osiągnięcia, a nie osiągi
Z a chwilę wielki dzień w życiu naszej rodziny. Starszy syn przestanie być dzieciakiem, a stanie się uczniem. Żonę już od czerwca trapią myśli, jak sobie chłopaczyna poradzi i czy dogada się z nowymi kumplami. I czy samodzielnie ogarnie swoje cztery litery w szkolnej toalecie na tyle dobrze, że nie będziemy odbierali telefonów z żądaniem: „Proszę zabrać syna wcześniej”.
Ja tymczasem nie zajmuję się duperelami, tylko liczę. Ile na przybory, ile na wyjazdy, ile na zajęcia dodatkowe, ile na kieszonkowe. Bo szkoła to nie jest tania rzecz. Mój odświętny garnitur nie kosztował tyle, co para krótkich gaci i koszulka na wf. Lista z wyprawką, jaką otrzymaliśmy z sekretariatu szkoły, wygląda jak umowa kredytu hipotecznego we frankach. W pierwszej chwili zastanawiałem się, czy nie dać jej do przejrzenia jakiemuś prawnikowi.
Skorzystaj z promocyjnej subskrypcji
już od 9,90 zł za pierwszy miesiąc.
Zyskaj dostęp do treści.
Możesz anulować w dowolnym momencie.
Skorzystaj z promocyjnej subskrypcji
już od 9,90 zł za pierwszy miesiąc.
Zyskaj dostęp do treści.
Możesz anulować w dowolnym momencie.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.