Oddam głos na Niemca
B ez względu na to kiedy i w jakiej formule odbędą się wybory prezydenckie, wiem, że muszę oddać w nich głos. Uznaję to za swój obywatelski obowiązek. Problem polega na tym, że z jednej strony żaden z kandydatów mnie nie przekonuje, a z drugiej – za idiotyzm uważam głosowanie przeciwko komuś. To tak, jak pójść do salonu Škody i kupić Octavię po to, żeby sprzedało się mniej Toyot – bez sensu. Dlatego wpadłem na pewien pomysł, który powinien mi (a może i wam) ułatwić podjęcie właściwej decyzji. Wyobraziłem sobie, że Polska to samochód, którego kierownicę trzeba oddać w ręce któregoś z kandydatów…
Andrzej Duda: Tak, podpisałem się pod pomysłem przebicia numerów tego wozu. To wcale nie jest nielegalne, skonsultowałem to z panią Basią. Tego wymaga interes naszego kraju! Interes wszystkich Polaków, którzy dostają już 500 plus, trzynastą emeryturę i tanie leki. Jarek, na rondzie mam skręcić w prawo czy zawrócić?
Rafał Trzaskowski: Trzeba wysadzić Andrzeja zza kierownicy, a Jarka z tylnej kanapy, związać ich i umieścić w bagażniku. Bo ten samochód jedzie w złym kierunku. Zmierza ku przepaści! Aby uniknąć katastrofy, trzeba wymienić w nim hamulce, olej, tłumik, sprzęgło, koło dwumasowe, tapicerkę, wtryskiwacze, katalizator, żarówkę w lewej lampie, opony… Cholera, to auto wymaga generalnego remontu! I do bagażnika nie mieszczą się palety!
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.