Autopromocja
Dziennik Gazeta Prawana logo
Magazyn

Ja jestem pan TikTok

Porsche Taycan Turbo S
Porsche Taycan Turbo S
7 maja 2020
Ten tekst przeczytasz w 6 minut

W ostatnim czasie moje obowiązki polegają nie tylko na wyzłośliwianiu się na papierze, ale również na robieniu z siebie idioty przed kamerą. W związku z tym moja żona postanowiła znaleźć siedem sekund wolnego czasu pomiędzy uczeniem, karmieniem, ubieraniem, zabawianiem i wychowywaniem dzieci, aby zająć się moją karierą w tzw. soszjal midjach. W tym celu kazała mi założyć konto na TikToku. Jeśli zastanawiacie się, czym jest TikTok, to wyjaśniam – to współczesna wersja trzepaka, klatki schodowej i ławki przed blokiem. Nastolatkowie spotykają się tutaj i robią to, co my za młodu: zabijają czas głupotami. Z tą różnicą, że my staraliśmy się, by nie przyłapał nas na tym sąsiad, oni pragną pokazać się całemu światu. To, co my chcieliśmy ukryć przed dorosłymi, dla współczesnej młodzieży jest rodzajem nominacji do Oscara w kategorii „najbardziej debilna rola pierwszoplanowa”. By jeszcze bardziej uzmysłowić wam skalę tego nieporozumienia, odważę się porównać całą sytuację do nagrywania figli w sypialni. My 20 lat temu zrobilibyśmy to, obejrzelibyśmy zarumienieni, po czym schowali kasetę w sejfie . Natomiast współcześnie zaraz po wydaniu z siebie ostatniego „och”, „ach” i „nareszcie”, naturalnym odruchem jest przesłanie nagrania do Polsatu i czekanie z niecierpliwością, aż puszczą je między wieczornymi „Wydarzeniami” a „Światem według Kiepskich”.

50 proc. tiktokowych produkcji polega na wyginaniu różnych części ciała w rytm muzyki, która na normalną dorosłą osobę ma mniej więcej taki wpływ, jak granat na poduszkę – po pięciu sekundach zamienia wasz mózg w pierze. Sporą część tych tańców wykonują glonojady przebrane za dziewczyny – tak przynajmniej wnioskuję po rozmiarze ust. Kolejne 30 proc. to żarty w stylu „skończyła mi się wódka, stara zap******aj do sklepu po nową”, albo „Co ty k***a robisz pi*******y debilu, po*****o cię?”. 10 proc. produkcji polega na podkładaniu głosu Mariolki z Kabaretu Paranienormalni, 5 proc. całego serwisu zajął Robert Lewandowski, a ostatnie 5 proc. to produkcje, które nazwać mogę wartościowymi. Bo pokazują pasje i często zaskakujące umiejętności ludzi. Ale to naprawdę tylko 5 proc.

Pytanie, co ja miałbym pokazywać na TikToku? Postanowiłem, że oderwę młodzież od alkoholu, dziwnej muzyki, bluzgów i głupich żartów, demonstrując, że można świetnie się bawić za kierownicą samochodu. No dobra, tak naprawdę to egoistycznie założyłem, że spróbuję sobie wychować przyszłych widzów i czytelników. Wrzuciłem filmik, na którym startuję 625-konnym BMW M8, zostawiając za sobą tyle gęstego dymu z opon, że spokojnie mógłbym się ubiegać o tytuł honorowego obywatela Krakowa. I wiecie, co się wydarzyło? Otrzymałem wiadomość od TikToka, że film nie zostanie opublikowany, ponieważ „narusza zasady społeczności”. To nie żart. To samo stało się, kiedy chciałem wrzucić materiał pokazujący, jak człowiek może dobrze się bawić, jeżdżąc bokami po torze. Komunikat był identyczny: „Opanuj się chłopie, bo próbujesz wejść w butach do meczetu, w dodatku jedząc schabowego”. Mówiąc krótko, nie można na TikToku pokazywać palenia gumy i driftu, bo to narusza zasady społeczności, za to „żart” polegający na tym, że wciska się banana w usta swojej śpiącej dziewczyny, to objaw geniuszu i zasługuje na miejsce w „Top 10”.

Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.