Autopromocja
Dziennik Gazeta Prawana logo
Magazyn

Najszczersza prawda literackiej fikcji

17 listopada 2023
Ten tekst przeczytasz w 10 minut

Babel lubił konfabulować i mylić tropy – była to jego strategia przetrwania jako Żyda i kupieckiego syna w Rosji i Związku Sowieckim, a także jako bezpartyjnego poputczyka w świecie nieprzewidywalnej dyktatury

Jest wiosna 1920 r. – trwa wojna polsko-bolszewicka (a właściwie kilka rozmaitych wojen, mniejszych i większych, prowadzonych na terytoriach i pograniczach Związku Sowieckiego). 5 maja, niedługo po rozpoczęciu przez Piłsudskiego ofensywy kijowskiej, Lenin stwierdza w przemówieniu: „Towarzysze! Wiecie, że polscy obszarnicy i kapitaliści, podżegani przez Ententę, narzucili nam nową wojnę. Pamiętajcie, towarzysze, że z polskimi chłopami i robotnikami nie jesteśmy poróżnieni, że niepodległość Polski i polską republikę ludową uznawaliśmy i uznajemy. (...) Niech wasze postępowanie w stosunku do Polaków udowodni tam, że jesteście żołnierzami republiki robotniczo-chłopskiej, że idziecie do nich nie jako ciemiężcy, lecz jako wyzwoliciele. Teraz, kiedy panowie polscy, wbrew naszym dążeniom, zawarli sojusz z Petlurą, kiedy przeszli do ofensywy, kiedy zbliżają się do Kijowa (...), teraz mówimy: towarzysze, potrafiliśmy dać odprawę straszniejszemu wrogowi, potrafiliśmy pokonać własnych obszarników i kapitalistów – pokonamy również obszarników i kapitalistów polskich!”. 14 maja rusza potężny, kombinowany atak sowiecki mający docelowo nie tylko zmieść Polskę z powierzchni ziemi, lecz także utorować Armii Czerwonej drogę na Zachód, ku światowej rewolucji. Jedną z głównych ról w tym ataku przeznaczono bolszewickiej kawalerii, Armii Konnej dowodzonej przez Siemiona Budionnego.

I właśnie na frontowe tyły Konarmii operującej w okolicach Żytomierza przybywa w czerwcu pewien młody Rosjanin, Kiryłł Lutow, korespondent prasowej agencji telegraficznej Jug-Rosta. Ów niespełna 26-letni łysiejący okularnik korespondentem faktycznie jest, ale papiery identyfikujące go jako Lutowa są fałszywe – zresztą w naczelnym dowództwie znają jego prawdziwe dane: nazywa się Izaak Babel, pochodzi z Odessy, z rodziny żydowskiej. Jest aspirującym literatem, który szuka tematów i przygody, ale chciałby się też na coś przydać. Umie jeździć konno, jest ponadprzeciętnie gramotny, zna języki – zostaje kimś na kształt pisarza sztabowego i agitatora, praca korespondenta (przynajmniej oficjalnie) schodzi na dalszy plan. Nikomu w dywizji nie zdradzi, że jest Żydem, byłoby to nierozsądne w Konarmii, formacji złożonej z Kozaków kubańskich i rozmaitych bandziorów, zasadniczo antysemickiej i antyinteligenckiej. Dwa kolejne miesiące spędzone na wojnie całkowicie odmienią jego życie.

Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.