Autopromocja
Dziennik Gazeta Prawana logo
Magazyn

Muzyka dla niedowierzających

Koncert świąteczny Mariah Carey, który 20 grudnia pokaże telewizja CBS
Koncert świąteczny Mariah Carey, który 20 grudnia pokaże telewizja CBSfot. James Devane/BS via Getty Images
20 grudnia 2024
Ten tekst przeczytasz w 11 minut

Czy w zalewie amerykańskich „christmasów” polskie piosenki świąteczne mają szansę się przebić?

Wchodzę do galerii handlowej na ostatnie zakupy przed Wigilią. Pod ogromnymi ozdobami, jakby wyjętymi z reklamy Coca-Coli, przewija się tłum spóźnialskich. Z głośników sączy się „It’s Beginning to Look a Lot Like Christmas” (albo łudząco podobny do kompozycji Mereditha Wilsona utwór na licencji), w tle słychać śmiechy dzieci i szelest toreb. Spokojna melodia jest jak ironiczny soundtrack do świątecznego chaosu. W samochodzie bezwiednie kiwam się do „Last Christmas”. I jak zwykle przypominam sobie, że to nie jest świąteczna piosenka. W domu, przy choince, rozbrzmiewa całkiem inna muzyka. Słowa i melodie kolęd, które znamy od dziecka, przepełniają spokój i powaga.

Te dwie świąteczne ścieżki dźwiękowe – jedna pulsująca zachodnim popem, druga pełna patosu – współistnieją od dekad. Czy się uzupełniają? A może coś tracimy, gdy w grudniu ciągle krąży nam w głowach refren „All I Want for Christmas Is You”? Nie twierdzę, że Mariah Carey przybywa każdego roku jak Grinch, by odebrać nam polskie święta. To raczej pytanie o balans: czy budując uniwersalną bożonarodzeniową atmosferę za pomocą takich utworów jak „Rockin’ Around the Christmas Tree”, nie zatracamy tego, co specyficzne dla naszych świąt? Czy w czasach, gdy piosence trudno jest zapewnić życie dłuższe niż rok, da się odnaleźć świąteczną „muzykę środka”, która obroni się masowo?

Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.