Netflix dla stalkerów. Kamery do odstraszania przestępców przy okazji umożliwiły policjantom w USA szpiegowanie partnerów
W USA narasta fala protestów przeciwko kamerom do identyfikowania pojazdów. Urządzenia te nie tylko odczytują tablice rejestracyjne, lecz także kolor, markę czy model samochodu. W ostatnim czasie wyszło na jaw, że wielu funkcjonariuszy policji wykorzystywało je do śledzenia swoich bliskich i byłych partnerów.
Można je spotkać przy drogach w każdym stanie poza Alaską. Policjanci twierdzą, że ułatwiają im tropienie przestępców, ale mieszkańcy widzą w nich narzędzie ślepej inwigilacji. To napędzane sztuczną inteligencją urządzenia, które fotografują samochody przejeżdżające w odległości 23 m, rozpoznając ich kolor, markę, model i typ nadwozia. Potrafią wychwytywać nawet takie szczegóły jak wgniecenia w karoserii, bagażniki rowerowe, naklejki na zderzaku czy logo Ubera. Dane z kamer są przesyłane do bazy w chmurze, którą można przeczesywać, sortując wyniki po cechach auta. Funkcjonariusz nie musi więc znać numeru rejestracyjnego, żeby zidentyfikować czarnego SUV-a, którego kierowca włamał się do sklepu albo uciekł z miejsca wypadku. Wystarczy, że wpisze do wyszukiwarki opis samochodu, lokalizację i przedział czasowy, a system wyświetli mu listę podejrzanych pojazdów. W miastach pod najściślejszą obserwacją policja jest w stanie precyzyjnie odtworzyć trasy milionów samochodów.
Skorzystaj z promocyjnej subskrypcji
już od 9,90 zł za pierwszy miesiąc.
Zyskaj dostęp do treści.
Możesz anulować w dowolnym momencie.
Skorzystaj z promocyjnej subskrypcji
już od 9,90 zł za pierwszy miesiąc.
Zyskaj dostęp do treści.
Możesz anulować w dowolnym momencie.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.