Woś obserwuje, jak dezinwestycje wpływają na rynek [felieton]
Inwestycje to jeden z wielkich toposów całej rozmowy o gospodarce. Kto? Gdzie? Za ile? O dezinwestycjach nie mówi prawie nikt. Lukę tę postanowili wypełnić Holger Görg (Kiloński Instytut Gospodarki Światowej), Mao Haiou (Uniwersytet Rolniczy w Wuhanie w Chinach) oraz Nigel Driffield (Uniwersytet w Warwick).
Dezinwestycja to po prostu zwijanie inwestycji, co w praktyce oznacza redukcję działalności na danym terenie i całkowitą lub częściową sprzedaż posiadanych tam aktywów. Czy takie rzeczy się dzieją? Oczywiście – wszędzie i zawsze. Czasem wymusza to rzeczywistość ekonomiczna, bo przedsięwzięcie się zwyczajnie nie powiodło. Czasem przyczyna leży w polityce lub geopolityce, jak wówczas, gdy dochodzi do wywłaszczenia przez władzę publiczną lub nałożenia sankcji, które uniemożliwiają dalszą współpracę. Bywa też, że zmieniają się mody lub trendy. Jak ostatnio, gdy w krajach zachodnich zaczyna się pojawiać oczekiwanie, by rodzime firmy sprowadziły z powrotem do domu miejsca pracy wyeksportowane za granicę w czasach szalonej globalizacji łańcuchów dostaw.
Skorzystaj z promocyjnej subskrypcji
już od 9,90 zł za pierwszy miesiąc.
Zyskaj dostęp do treści.
Możesz anulować w dowolnym momencie.
Skorzystaj z promocyjnej subskrypcji
już od 9,90 zł za pierwszy miesiąc.
Zyskaj dostęp do treści.
Możesz anulować w dowolnym momencie.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.