Wróbel: scysja prezydenta z dziennikarzem, czyli nikt nam jednak nie broni widzieć, jak jest naprawdę [FELIETON]
Próba przedstawienia gniewnej reakcji prezydenta na pytanie dziennikarza TVN – jako zamachu na wolność mediów – jest jeszcze jednym przejawem moralnej paniki środowisk strojących się w piórka jedynych prawdziwych obrońców wolności i cywilizacji.
Dziennikarz zadał pytanie, jakby nie wysłuchał ledwo co wypowiedzianych słów Karola Nawrockiego. Było ono przygotowane zawczasu, miało ośmieszyć prezydenta i stanowiło podręcznikowy przykład pytania z tezą. Retorycznej pułapki, a nie dziennikarskiego drążenia tunelu prawdy.
Dziennikarze polityczni
W ten sposób, przez oskarżenia, „pytają” politycy polityków podczas starć w parlamencie albo w studiu. Nie dbają o odpowiedź – czyhają na moment zgubienia się przeciwnika. W tej grze od wielu już lat uczestniczy pokaźne grono pracowników mediów – bardzo różnych. Zawsze jest to przykryte pięknymi deklaracjami. Nikt nam jednak nie broni widzieć, jak jest naprawdę.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.