Albo zmienimy wszystko teraz, albo nie będzie jutra [WYWIAD]
To jest właśnie dramatyczne w demokracji jako ustroju: nie sprawdza się w sytuacjach kryzysowych, mimo że mamy mechanizmy autokorekty - uważa Iwan Krastew, politolog, szef Centrum Strategii Liberalnych w Sofii, członek zarządu European Council on Foreign Relations.
z Iwanem Krastewem rozmawia Michał Gostkiewicz
Stawia pan tezę, że my – Zachód – nie mamy wystarczająco broni przeciwko Rosji. I nie mam na myśli czołgów.
Pamięta pan rok 2014, po inwazji na Krym? Angela Merkel miała wtedy powiedzieć Obamie, że „nie jest pewna, czy Putin ma kontakt z rzeczywistością”. Wydawał jej się jakby w innym świecie. Smutna wiadomość jest taka, że to Putin żył w prawdziwym świecie. Gdy my na Zachodzie byliśmy przekonani, że żyjemy w rzeczywistości powojennej, postrzegając 1989 r. jako nieodwracalną historię, Rosjanie przygotowywali się do wojny.
Badanie przeprowadzone przed pandemią przez Centrum Lewady wykazało, że większość Europejczyków wierzyła, iż III wojna światowa nie jest możliwa. A 70 proc. Rosjan uważało, że wybuchnie ona w ciągu 10 lat. Byli gotowi do poświęceń. Podam przykład. Po aneksji Krymu Rosjanie odpowiedzieli na niektóre sankcje dotyczące rolnictwa kontrsankcjami. Zachodni ekonomiści mówili wtedy: „Ceny produktów rolnych u nich wzrosną. Są szaleni”. Rosjanie poświęcili ceny, bo myśleli długoterminowo. Niezależność była ważniejsza.
Autokracje mogą planować na dziesięciolecia, a nie na czteroletnie kadencje. W książce „Światło, które zgasło. Jak Zachód zawiódł swoich wyznawców” argumentuje pan, że ślepe naśladowanie Zachodu przez Europę Środkowo-Wschodnią nie było dobrym pomysłem.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.