Autopromocja
Dziennik Gazeta Prawana logo

Dzielić bogactwo, a nie biedę. Recenzja książki „W pełni zautomatyzowany luksusowy komunizm. Manifest”

książka
<p>W tym sensie termin „kawiorowa lewica” w ogóle traci swoją ironiczną wymowę. Można by na nie odpowiedzieć: „Świetnie! Tani kawior dla wszystkich!”.</p>Shutterstock
4 listopada 2022

Nigdy nie uważałem terminu „kawiorowa lewica” za szczególnie właściwy. Rozumiem, że miał on szydzić z hipokryzji tych lewicowców, którzy każą ludziom żyć skromnie i zwyczajnie, a sami nie stronią od zbytku. Problem tylko w tym, że akurat tej stronie sceny politycznej - przynajmniej teoretycznie - zawsze chodziło o coś innego.

Ona chciała dzielić bogactwo, a nie biedę. W tym sensie termin „kawiorowa lewica” w ogóle traci swoją ironiczną wymowę. Można by na nie odpowiedzieć: „Świetnie! Tani kawior dla wszystkich!”.

Aaron Bastani, „W pełni zautomatyzowany luksusowy komunizm. Manifest”, przeł. Joanna Bednarek, Wydawnictwo Ekonomiczne Heterodox, Wrocław 2022
Aaron Bastani, „W pełni zautomatyzowany luksusowy komunizm. Manifest”, przeł. Joanna Bednarek, Wydawnictwo Ekonomiczne Heterodox, Wrocław 2022

Jeśli więc już wyklarowaliśmy to nieporozumienie, to czas na parę słów o książce „W pełni zautomatyzowany luksusowy komunizm”. Napisał ją Anglik Aaron Bastani - autor wywodzący się z kręgów współczesnej anglosaskiej radykalnej lewicy prezentującej swoje publicystyczne przemyślenia w trójkącie Twitter - wydawnictwo Verso - gościnny komentarz w „Guardianie”. Ta angielska lewica ma ten przywilej, że nigdy nie miała w praktyce większego wpływu na żadną władzę. Nie musi się więc nikomu tłumaczyć z żadnego kompromisu z rzeczywistością. Może co najwyżej wyrazić swój dystans wobec polityki Partii Pracy np. za czasów neoliberała Tony’ego Blaira. W efekcie kwitnąć tam mogą w najlepsze nawet najdziksze teorie. Bo dlaczego nie? Można nawet powiedzieć, że także w tej materii nic się od XIX w. nie zmieniło, a Londyn pozostaje jedną ze światowych stolic lewicowego myślenia utopijnego jak za Marksa. A może to się już zaczęło w czasach Thomasa More’a? Też przecież londyńczyka. Kto wie?

Pozostało 86% treści
Możesz czytać nasze artykuły dzięki partnerowi PWC.
Załóż konto lub zaloguj się
i zyskaj dostęp na 14 dni za darmo.
Źródło: MAGAZYN Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.