Autopromocja
Dziennik Gazeta Prawana logo

Nastroje w niemieckim przemyśle są fatalne. Dla Polski to bardzo zła wiadomość

Niemcy kryzys
<p>Berlin wdraża program oszczędzania energii i surowców. Budynki użyteczności publicznej nie będą mogły być ogrzewane do temperatury wyższej niż 19 st. C (nie obejmuje to np. szpitali). Podobne ograniczenia będą dotyczyć podgrzewania wody w kranach i basenach</p>Shutterstock
9 września 2022

Chociaż politycznie drogi Polski i Niemiec ewidentnie się rozjechały, to Kaczyński, Morawiecki et consortes powinni trzymać kciuki, by niemiecka gospodarka uniknęła zimowej zapaści.

Po tzw. przerwie technicznej, która miała miejsce w lipcu, Gazprom znowu zakręcił kurek z gazem w Nord Stream. Początkowo Rosjanie twierdzili, że przyczyną jest usterka, choć dla wszystkich było jasne, że to jedynie pretekst. Zresztą w tym tygodniu rzecznik Kremla Dmitrij Pieskow sam potwierdził, że gazociąg zostanie ponownie uruchomiony tylko w przypadku zniesienia sankcji. Moskwa pogrywa sobie już tak bezczelnie, że za Odrą powoli zaczynają godzić się z brakiem dostaw ze Wschodu również zimą.

Jeszcze kilkanaście miesięcy temu marzyliśmy o tym, żeby nie dopuścić przynajmniej do uruchomienia drugiej odnogi Nord Stream, a tu proszę – obie są wyłączone. I to z powodu działań samych Rosjan. Problem w tym, że przy okazji surowiec przestał też płynąć Jamałem, a nasz zachodni sąsiad na odłączenie od rosyjskiego gazu wydaje się marnie przygotowany. Nastroje w niemieckim przemyśle są fatalne, a gospodarka weszła w fazę stagnacji. Dla Polski to bardzo zła wiadomość.

Przyparci do ściany

Według Destatis, niemieckiego odpowiednika GUS, pod koniec sierpnia gaz do Niemiec na większą skalę płynął tylko z kierunku belgijskiego oraz dwiema odnogami rurociągu Europipe z Norwegii. Przesył Jamałem był wyzerowany, a Nord Stream dostarczał pięć razy mniej surowca niż jeszcze w maju. Trochę płynęło go jeszcze z Czech, i to właściwie wszystko. Można więc powiedzieć, że wrześniowe wyłączenie Nord Stream nie zrobiło ogromnej różnicy, ale cała sytuacja musi napawać Niemców niepokojem. Gaz to dla nich drugi najważniejszy surowiec do wytwarzania energii. Nie zawsze tak było – w 1970 r. odpowiadał on tylko za 4,5 proc. konsumowanej energii w RFN, ropa – za prawie połowę. Jednak kryzys paliwowy, który rozpoczął się trzy lata później, skłonił państwa Zachodu do stopniowego zmniejszania zależności od nafty.

Pozostało 88% treści
Możesz czytać nasze artykuły dzięki partnerowi PWC.
Załóż konto lub zaloguj się
i zyskaj dostęp na 14 dni za darmo.
Źródło: MAGAZYN Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.