"Nauka obywatelska": Amatorzy wchodzą do laboratoriów. "Siła leży w różnorodności wykształcenia" [WYWIAD]
Wiele osób uprawiających naukę będzie podważać wiarygodność pasjonatów, bo „wykonał to laik”, ale ja twierdzę, że siła leży w różnorodności wykształcenia i pracy zespołowej. Z Małgorzatą Grodzińską-Jurczak rozmawia Jędrzej Dudkiewicz.
„Nauka obywatelska” to chyba niefortunne tłumaczenie?
Pochodzi od angielskiego „citizen science”, terminu ukutego w latach 80. XX w. przez naukowców w USA, gdzie byli oni bardziej niż w Europie obecni na arenie doradczej, politycznej, a później publicznej. Na Starym Kontynencie pojmowanie nauki jest bardziej tradycyjne, a naukowcy są często w pewien sposób oderwani od społeczeństwa, od realiów i praktyki. Ideą nauki obywatelskiej jest włączanie osób niebędących ekspertami w prowadzenie badań, zbieranie danych itp. A właśnie kończy się era uprawiania nauki jedynie przez wybranych.
Dlaczego?
Załóż konto lub zaloguj się
i zyskaj dostęp na 14 dni za darmo.
Załóż konto lub zaloguj się
i zyskaj dostęp na 14 dni za darmo.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.