Narzekający konserwatysta jest w gruncie rzeczy optymistą [OPINIA]
Konserwatysta jest w gruncie rzeczy chętnym do narzekania... optymistą. Wygodnie siadłszy (co znaczy to słowo, można łatwo sprawdzić w słowniku, internetowym, rzecz jasna), pobiadoli trochę nad stanem wszystkiego i poziomem telewizyjnych kabaretów, by potem wrócić do życia, które uważa za normalne.
Ten homo sapiens przeciwny, by tradycyjne relacje między ludźmi zerwać i na zaoranym cmentarzu budować nowy, wspaniały świat, twierdzi wprawdzie, że „oni wszyscy powariowali”, niemniej w głębi duszy uważa ludzi za raczej racjonalnych i tylko czasowo emocjonalnie zaburzanych. Myśli sobie: „No, dobra, jakaś dawka głupich zmian jest po prostu nieunikniona, ale organizm społeczny zawsze na koniec wydala większość toksyn. Zresztą bywają i zmiany na dobre, prawda? A wariactwa... Cóż, towarzyszą naszemu gatunkowi od zawsze i na zawsze, ale większość z nich znienacka paruje”. Pamiętam rozmowę z pewną znaną przedstawicielką polskiej lewicy – ja, jak to ja, dawaj utyskiwać na „ustalanie zaimków”, inwazję toalet „bezpłciowych” i tym podobne trzęsienia ziemi, a ona, matka dzieciom, szepnęła mi do ucha: „A w moim pokoleniu byliśmy punkami i co z tego zostało?”.
Bądź na bieżąco ze zmianami w prawie i podatkach.
Czytaj raporty, analizy i wyjaśnienia ekspertów.
Bądź na bieżąco ze zmianami w prawie i podatkach.
Czytaj raporty, analizy i wyjaśnienia ekspertów.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.