Wskrzesanie ZATO. Radzieckie miasta, które miały wygrywać wojny, obsypywane deszczem pieniędzmi
W dużej mierze to obszary wyjęte spod prawa Federacji Rosyjskiej: osobliwe fabryki śmierci, które żyją własnym życiem.
W starym sowieckim dowcipie leci to tak: Iwan Fiodorowicz, zasłużony pracownik państwowej fabryki telewizorów, przechodzi na emeryturę. Podczas pożegnalnej bibki były już kierownik Iwana Fiodorowicza ze zdumieniem spostrzega, że w mieszkaniu podwładnego nie ma telewizora. „Byłem przekonany, że sobie wynieśliście” – mówi. Iwan Fiodorowicz tłumaczy: „Jasne, że wynosiłem. Wiele razy. W częściach. Ale wiecie co, towarzyszu kierowniku? Kiedy próbowałem złożyć, to zawsze wychodził mi kałasznikow”.
Otóż w jednym tylko momencie w historii było odwrotnie niż w tym dowcipie: kiedy rozpadł się Związek Radziecki i gospodarka trzeszczącego w szwach rosyjskiego imperium musiała się przestawić na gospodarkę rynkową, szukano rozmaitych strategii przetrwania. Gigantyczne zakłady zbrojeniowe zaczęły produkować dobra konsumpcyjne: aparaturę do mrożenia lodów, sprzęt medyczny, katalizatory samochodowe, naczynia ceramiczne. A także kolorowe telewizory.
Oczywiście tę przygodę z nieokiełznanym kapitalizmem traktowano w rosyjskim kompleksie wojskowo-przemysłowym jako dopust boży – aneks do końca świata; jak na apokalipsę patrzyli na to zwłaszcza szeregowi pracownicy i mieszkańcy miast zamkniętych, ZATO (ros. Zakrytoje Administratiwno-Tierritorialnoje Obrazowanija), którym Alice Lugen – to pseudonim polskiej dziennikarki i researcherki – poświęciła bardzo interesującą książkę „ZATO. Miasta zamknięte w Związku Radzieckim i Rosji”. „(Mieszkańcy) utracili wysoki status społeczny, elitarność, przywileje, a lokalne wspólnoty się rozpadły. Nie potrafili odnaleźć się w nowej rzeczywistości. Z sentymentem wspominali gospodarkę planowaną centralnie i dawne zasady” – pisze Lugen.
Załóż konto lub zaloguj się
i zyskaj dostęp na 14 dni za darmo.
Załóż konto lub zaloguj się
i zyskaj dostęp na 14 dni za darmo.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.