KPO, czyli definicja szaleństwa
Oburzenie tym, jak funkcjonowało wsparcie z KPO – że przeznaczano je na jachty, a nie rozwój cyfryzacji, inteligentnej mobilności czy zwiększanie konkurencyjności i odporności firm, jak to było w zamiarze projektantów programu – świadczy o tym, że większość z nas ma pamięć złotej rybki. Przecież z prawie każdym programem tego typu wiązały się podobne skandale, nieraz o znacznie większej skali.
Podobno Einstein stwierdził, że robienie tego samego w kółko i oczekiwanie innych rezultatów wyczerpuje definicję szaleństwa. Choć może nie Einstein, bo niektórzy jako autora tych słów wskazują Franklina, a jeszcze inni Twaina. Jednak bez względu na autorstwo trafiają one w sedno tego, co robią kolejne rządy od dwóch niemal dekad, próbując uczynić gospodarkę innowacyjną: rozdają nieswoje, zwykle unijne pieniądze.
W latach 2007-2013 granty na innowacje płynęły z programu Innowacyjna Gospodarka. W latach 2014-2020 z programu Inteligentny Rozwój. Od 2021 r. płyną z FENG-u – Europejskich Funduszy dla Nowoczesnej Gospodarki. Do tego mamy także dotacje dla firm z NCBR-u w ramach Szybkiej Ścieżki, GameINN czy INNOMOTO. No i oczywiście od niedawna programy wsparcia w ramach Krajowego Planu Odbudowy, o których wszyscy już słyszeli i które słusznie zostały obśmiane.
Załóż konto lub zaloguj się
i zyskaj dostęp na 14 dni za darmo.
Załóż konto lub zaloguj się
i zyskaj dostęp na 14 dni za darmo.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.