KPO, czyli definicja szaleństwa
Oburzenie tym, jak funkcjonowało wsparcie z KPO – że przeznaczano je na jachty, a nie rozwój cyfryzacji, inteligentnej mobilności czy zwiększanie konkurencyjności i odporności firm, jak to było w zamiarze projektantów programu – świadczy o tym, że większość z nas ma pamięć złotej rybki. Przecież z prawie każdym programem tego typu wiązały się podobne skandale, nieraz o znacznie większej skali.
Podobno Einstein stwierdził, że robienie tego samego w kółko i oczekiwanie innych rezultatów wyczerpuje definicję szaleństwa. Choć może nie Einstein, bo niektórzy jako autora tych słów wskazują Franklina, a jeszcze inni Twaina. Jednak bez względu na autorstwo trafiają one w sedno tego, co robią kolejne rządy od dwóch niemal dekad, próbując uczynić gospodarkę innowacyjną: rozdają nieswoje, zwykle unijne pieniądze.
Bądź na bieżąco ze zmianami w prawie i podatkach.
Czytaj raporty, analizy i wyjaśnienia ekspertów.
Bądź na bieżąco ze zmianami w prawie i podatkach.
Czytaj raporty, analizy i wyjaśnienia ekspertów.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.